sobota, 23 stycznia 2016

jedan

Na przestrzeni czasu uświadomiłem sobie, że mimo tej magii pełnoletności byłem... Nieodpowiedzialny. I to totalnie. Zachowałem się jak kretyn - zamiast trwać przy Tobie, zostawiłem, tak po prostu stchórzyłem... Twoi rodzice mnie znienawidzili w tym samym dniu, tuż po pokazaniu swojego "prawdziwego oblicza" przed nimi. 
Gdybym tylko mógł cofnąć czas... Inaczej bym postąpił. Przemyślałbym, postąpił inaczej, a nie działał pod wpływem chwili i emocji... Wspólnie byśmy porozmawiali na ten temat... Wszystko by inaczej wyglądało.
Przeglądając Twojego instagrama śmiem twierdzić, że urodziłaś cudownego dzieciaka. Mały Alvaro, jakby to wszyscy powiedzieli. Tylko że mam nadzieję, że podrywa lepiej ode mnie *śmieje się*. Bo pewnie jeszcze pamiętasz nasze początki i moje kretyńskie podrywy?
Nie wiem, gdzie Twoi rodzice Cię Was wywieźli, nie powiedzieli mi o aktualnym miejscu, w którym przebywacie. A próbowałem wielokrotnie się tego dowiedzieć. Gdy tylko zrozumiałem to, co zrobiłem, od razu ruszyłem w celu naprawienia tego.
Niestety bezskutecznie.
Ale jesteśmy w teraźniejszości. Kończy się sierpień 2015 roku, a ja codziennie wyobrażam sobie to, jak nagle zjawiasz się na mojej drodze, na przykład prowadząc nasze dziecko do przedszkola. Tak, nasze. Szybko zacząłem się poczuwać do tej roli, prawda? I wariuję, prowadząc ze sobą monolog w głowie, tak? 
Wracając. Pewnie nic bym nie wykrztusił w tamtym momencie. Wzruszyłbym się, a także poczuł ogromną dumę, widząc, że dzielnie wytrwałaś to wszystko i dalej wytrzymujesz. 
Z drugiej strony odczułbym niewyobrażalny smutek, wiedząc, że to wszystko odbyło się bez mojego udziału. Gdybym tylko był wtedy mądrzejszy...
Spacerując ulicami Norymbergi mijam wiele szczęśliwych par, małżeństw, spędzających czas razem. Czy to na placu zabaw, czy na lodach, kinie... A ja chodzę jak ten debil i przyglądam się im z zazdrością. Miałem taką okazję i co z nią zrobiłem? Spierdoliłem, uciekając się do tchórzostwa.
Wiem, że nigdy mi tego nie wybaczysz. Sam sobie nie umiem wybaczyć. Byłem nieodpowiedzialny, a teraz muszę płacić tego cenę. 

- Kneza, coś Ty taki zapatrzony? - zapytał Sebastian, zmuszając mnie do powrotu na ziemię. - Żeś się zakochał, czy co?
Mrugnąłem szybko dwa razy, by do końca się ocknąć. Dziwię się, że oni ze mną wytrzymują, gdy jestem kompletnie wyłączony. A dzieje się to ostatnio bardzo często... Schwyciłem w dłonie kubek ze Starbucksa i upiłem z niego łyk. 
- Nie, po prostu... - urwałem gwałtownie, znów się mieszając. Zachowywałem się jak idiota. Oni są na drugim końcu świata, albo i dalej, kretynie, myślałem.
- Po prostu żałujesz swoich decyzji w przeszłości, bla bla bla. Wiem, opowiadałeś.
- Zniszczyłem jej tym życie - szepnąłem. - Gdybym wtedy przy niej był...
- Ale nie jesteś i czasu nie cofniesz. Nie ma chyba dnia, kiedy to byś o niej nie myślał. Stary, masz dwadzieścia dwa lata, zacznij żyć! Wieczną ascezą nic nie dasz. Nawet świętości.

Miał wtedy całkowitą rację. Nic nie wymaże tego, co zrobiłem. To, jak skrzywdziłem Ciebie, a także nasze dziecko. Powinienem wreszcie odpuścić, jesteście na drugim końcu świata, a nawet i dalej, zapewne zapomniałaś o kimś takim jak ja. A ja nie... Dalej o Tobie myślę i... Dalej nie umiem zapomnieć.
Dojrzałaś przez te cztery lata. Łagodne rysy dziewczynki zniknęły, zastąpiła je kobieca pewność. Spojrzenie także masz inne... Już nie takie szczęśliwe, jak kiedyś... Ten uśmiech to nie to samo...
O małego dbasz jak o swój największy skarb. Widzę tę miłość, którą przelewasz na niego. Chociaż z jednej strony... Nie rozumiem tego. Jak możesz kochać ostatnią namacalną pamiątkę po mnie? Dziecko, które spłodziłem? Przecież mnie nienawidzisz z całego serca. W końcu Cię zraniłem jak najgorzej się da.
Nie! - krzyczała podświadomość. - Przestań się użalać nad sobą! Nie wróci do Twojego życia, zrozum to wreszcie. Twoja bajka się skończyła wraz z dniem, kiedy to trzasnąłeś drzwiami, obwiniając wszystkich o to, że wpadliście. Jaka ich w tym była wina? Przecież świadomie się nie zabezpieczyliście. Nie zapieraliście się nogami i rękoma, tylko działaliście, nie myśląc. Na dziecko trzeba dorosnąć, a Ty najwyraźniej nie umiałeś tego zrobić. Dalej jesteś rozkapryszonym gówniarzem. Nic się nie zmieniłeś, poza tym, że pomału zamieniasz się w płaczącą mameję i jesteś o te kilka lat starszy.
Walnąłem pięścią w stół. Dość tego, zmienię się. Zero użalania się nad sobą i rozpatrywania przeszłości. Stało się, to stało, czasu nie cofnę i nic nie zmienię. Nie sprowadzę też Was tutaj, więc po cholerę mam rozpaczać?
Po taką, że dalej ją kochasz.
To zdanie uderzyło we mnie ze zdwojoną siłą. Tylko Ty mnie rozumiałaś w tamtym okresie. To Ty mnie pokochałaś takiego jakim byłem - każdą moją wadę, słabość... A ja to tak po prostu zniszczyłem...
Zabrałem bluzę w wieszaka, założyłem buty i niemal jak strzała wyleciałem z mieszkania. Sobota wieczór, co będę robił sam w domu? Wsiadłem do auta i pojechałem do najbliższego klubu nocnego.
Dwadzieścia pięć minut potem siedziałem już przed barem i czekałem na barmankę, aż mnie obsłuży.
- Albertan Asshole poproszę - powiedziałem beznamiętnym tonem, uderzając palcami w ciemny blat. Zerknąłem na dziewczynę. Tleniona blondynka z mocnym makijażem i chyba dłuższym stażem tutaj.
- Nika! - zawołała, trzymając w rękach tacę. Zza drzwi wyszła druga blondynka, niższa od niej. Barmanka podała jej trzymaną rzecz i coś szepnęła. "Nika" co jakiś czas zerkała na mnie nerwowo. Uważnie się im przyglądałem. Nowo przybyła kogoś mi przypominała...
Otrzymałem swój napój. Przyszedłem tu by zapomnieć prawda? Więc to jedyne sensowne rozwiązanie... Ale jednak lepiej uniknąć rozgłosu.

- Nika, zastąp mnie! - znów były obie, ale tylko na chwilę. Tleniona zniknęła za drzwiami, a Nika zabrała się za obsługę klientów.
Czułem na sobie czyjś wzrok...
Gdyby nie wydarzyło się to, co nie powinno pewnie byśmy siedzieli tu razem, bawiąc się w najlepsze. Nawet jeśli nie tu, to w domu, kinie, gdziekolwiek... Ważne, że z Tobą.
Pewnie dziś mały nie daje Ci spokoju, nie masz czasu dla siebie, w końcu musisz zastępować mu i matkę, i ojca... Ale dajesz sobie radę, prawda? Jesteś przecież silniejsza ode mnie, nie uciekłaś od odpowiedzialności. W przeciwieństwie do mnie...
Tleniona dalej nie przychodziła, a Nika odczuwała coraz większe zdenerwowanie. Był tutaj ktoś, kto działał jej na nerwy, czy co?
- Nie sądzisz, że Ci wystarczy? - zapytała, podając mi kolejnego shota. Prychnąłem pod nosem. Tak zapominanie szło najlepiej. Już powoli przechodziło. Przynajmniej na chwilę.
- Po co, skoro już wszystko dawno straciłem?
- Jeszcze nie... - zawahała się. - Masz karierę, masz dla kogo walczyć.
Spojrzałem na nią wrogo, jednocześnie będąc zaskoczonym. Skąd ona tyle wie?
- Skąd wiesz? Nie wiesz, co zrobiłem w przeszłości, kogo skrzywdziłem i kto przeze mnie cierpi... Nie mam teraz nic.
- Wiesz co Ci powiem? - uniosłem brew ku górze. Przez chwilę milczała, zdawało się, że waży słowa, które zamierza wypowiedzieć. - Jest na tym świecie pewna idiotka, która powinna mieć Cię gdzieś, a nie potrafi - rzuciła ścierką na bar i uciekła.
Ten głos... Te ruchy... O nie, to jest już paranoja. Chyba jednak za dużo wypiłem.


____________
cześć wszystkim! ogólnie to chcę Was przeprosić, bo miałam to publikować po zakończeniu Porwanej, ale jak to ja, nie potrafię za długo wytrzymać. wchodzę tu non stop i coś poprawiam, haha. powinnam dostać dożywotnią karę na bloggera, serio. a przez te ferie wariuję, serio XD
liczę, że Wam się podoba i widzimy się... pewnie za dwa tygodnie, bo tyle ostatnio wytrzymałam XD


Tochter des Teufels
Falsches Spiel
Planowane

6 komentarzy:

  1. Nie mogłam się doczekać serio *.*
    Jak zwykle super rozdział :*
    Pisz szybko następny <33

    OdpowiedzUsuń
  2. "Nie wchodź na bloggera, grozi wybuchem" :D
    Rozkminiłam kto za barem XD dawaj.szybko nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. boziu, co to sie zadziało!!
    albo faktycznie to ona
    albo odpierdala mu po alkoholu :v
    dawaj szybko następny!!

    OdpowiedzUsuń
  4. MAAAAAAAAAAAAAMOOOOOOO!!!!!!
    DOMINIKA CHCE BYM SIĘ ROZPŁYNĘŁA!! XDDDD
    JAAAKIE TO KUŹWA JEST PRZEPIĘKNE DOMI *.* ❤❤❤❤❤
    ZAKOCHAŁAM SIĘ ! :o ❤❤
    Czekam z niecierpliwością na kolejny ❤
    Kocham ❤❤

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej *o* To jest cudowne! :3
    Już nie mogę się doczekać kolejnego! Serio! :D
    Dawaj i nie czekaj, aż 2 tygodnie... :<
    Ale to mi się podoba! Zakochałam się! <3
    Czekam na kolejny! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dominiko, pochłaniam każde słowo, które wychodzi spod Twojej ręki. Niesamowicie opisujesz uczucia każdego z nich. Mam nadzieję, że nigdy nie przestaniesz pisać. A tak na marginesie to zyskałaś nową czytelniczkę.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    http://wzburzone-fale.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń