piątek, 1 kwietnia 2016

devet

- On żałuje tego, co się stało - usłyszałam od ciotki w poniedziałek, gdy tylko wróciłam z pracy tuż popołudniu. Już? Tak szybko to załatwiła?
- Chcę w to uwierzyć, ale nie potrafię - szepnęłam, zajmując miejsce na kanapie. Podciągnęłam kolana pod brodę. - Chciałabym, aby był - nieświadomie zaczęłam wypowiadać na głos swoje myśli. - W tej każdej chwili, w której go potrzebowałam. Wtedy, kiedy płakałam z bólu w trakcie ciąży; wtedy, gdy Małego dręczyłą kolka i nie mogłam przez to spać. I nie tylko wtedy... - słowa wypływały coraz szybciej, oczy się szkliły. Każde kolejne słowo przychodziło mi z coraz większą trudnością... - Chciałabym, aby był, pomagał... Po prostu, abym czuła jego obecność oraz wsparcie w tych chwilach. Ale nie tylko. Żeby był przy mnie...
- Misia, kochanie - kucnęła przede mną, chwytając mnie za policzki. - On będzie.
Słowo, które podziałało na mnie szczególnie mocno. Słowo, które chciałam usłyszeć już wtedy, kiedy najbardziej Cię potrzebowałam. Będziesz i zostaniesz. A teraz? Co mi to da po latach?
- Zadzwonię po niego - powiedziała, widząc mój obecny stan. Nie! Nie rób tego!
- Nie - szepnęłam. - Zabierz Małego na plac zabaw, niech mnie nie widzi w tym stanie...
- Może lepiej?...
- Nie, poradzę sobie.
Ten wór uczuć, kłębiących się we mnie już pękał. Pękał od chwili, kiedy to tylko mnie rozpoznałeś... A dziś... Po prostu nie wytrzymał...
Przeszłam do swojej sypialni, aby uniknąć spotkania z synkiem. Nie chciałam, aby zobaczył prawdziwą mnie. Aby myślał, że jestem silna i że potrafię sobie poradzić.
Leżałam na plecach na swoim łóżku, wgapiając się w sufit. Mam prawie dwadzieścia lat, dziecko i... I nie potrafię sobie poradzić z przeszłością. Nie chcę i nie umiem się od niej odciąć. Nie chcę i nie umiem o Tobie zapomnieć. Chociaż powinnam. Tęsknię, chociaż nie powinnam.
Ale wina jest również po Twojej stronie. Sam chciałeś o nas zapomnieć, i co teraz? Po latach, gdy tylko mnie zobaczyłeś to nagle zapragnąłeś powrotu do przeszłości? Pamiętasz mnie? Pamiętasz swoje słowa skierowane w moją stronę?

Nawet nie próbowałam jeść, bo wiedziałam, że wszystko zaraz zwymiotuję. Denerwowałam się wszystkim, ewentualnie płakałam, aby po chwili się śmiać do rozpuku z sama nie wiem czego. Przychodziły nawet chwile, kiedy nie chciałam Cię widzieć. Na moje szczęście były one krótkie, przez te kilka miesięcy z Tobą tak bardzo się uzależniłam od Twojej osoby, że nie umiałam się złościć, czy gniewać na Ciebie dłużej niż pół dnia. Dalej się zastanawiam jak znosiłeś moje humorki przez ten czas, kiedy nie byliśmy niczego świadomi. Tym razem też przyszedłeś...
Marie po wysłuchaniu moich objawów, tego, co się ze mną dzieje, zasugerowała, abym sprawdziła, czy nie jestem w ciązy. Ciąża? Teraz? W wieku piętnastu lat? Poinstruowała mnie, jak mam wykonać test, aby potwierdzić jej opinię. Trochę z tym zwlekałam, dopóki nie zostałam sama w domu... Siedziałam w łazience, na zimnej podłodze, zalana łzami. Stało się to, co sądziła. Wpadliśmy. Ile razy to zrobiliśmy? Dwa? Trzy? I już? Tak szybko? Słyszałam stukot czyiś kroków w korytarzu. Nie wiem, kto to, byłam sama, rodzice w pracy, rodzeństwo w szkole... - Domi? - spytałeś głucho, po chwili dodając - Jesteś? Powiedz, że tak, bo się martwię. Znów nie przyszłaś do szkoły, nie odbierasz ode mnie... Wybuchłam głośniejszym płaczem, który chyba usłyszałeś, bo nadusiłeś klamkę od drzwi, które zamknęłam. Zacisnęłam wargi na samo wspomnienie Twojego głosu w mojej głowie.
- Kochanie, co się stało? - zwróciłeś się w ich stronę, a ja nie odpowiedziałam. - Jak się czujesz? - Otwórz, proszę. - Nie - wyszeptałam, a Ty westchnąłeś. Wiedziałeś, że prędzej, czy później odpuszczę i ulegnę.
- Dlaczego? - Nie chcę - skłamałam. Chciałam, cholernie bardzo. Chciałam abyś mnie przytulił i powiedział, że będzie dobrze. Teraz też tego chciałam i potrzebowałam...
- Nie zachowuj się jak dziecko, też się martwię tym, co z Tobą jest... - na dźwięk słowa "dziecko" płacz wezbrał na sile. - Otwórz, wiem, że mnie potrzebujesz. - Potrzebuję... - przyznałam. - Nawet nie wiesz, jak bardzo. - Więc otwórz - poprosiłeś, a ja położyłam test na pralce i otworzyłam Ci. Nie czekając na nic wtuliłam się w Ciebie, a Twoje ramiona ciasno mnie oplotły. Moczyłam łzami Twój sweter, mocno zaciskając na nim palce. Dłońmi gładziłeś mnie po plecach, a ja czułam się bezpiecznie. Przy Tobie. Teraz nie wiem, czego mogę się po Tobie spodziewać.
- Jak się uspokoisz, to mi powiesz, co się stało, dobrze? - przemilczałam. - Misia... - Boję się. - Przy mnie nie masz czego - musnąłeś wargami moje czoło. Ufałam Ci, wierzyłam na każde słowo, co było mim błędem... 
- Ale jak to ciąża?! - krzyknąłeś, w dłoni trzymając test, który Ci podałam. Znów się rozpłakałam, zaciskając dłonie na uszach, jakbym liczyła, że tego nie usłyszę. - Jak to się mogło stać?!- Jak? JAK? - do "rozmowy" włączył się mój ojciec, prawie wrzeszcząc na Ciebie. Przecież sam nic nie zrobiłeś... - Jeszcze się mnie pytasz jak?! - Przestańcie! - stanęłam między Wami, wyciągając ręce przed siebie. - Nie mam zamiaru teraz bawić się w pieluchy - po tych słowach poczułam się, jakbym straciła grunt pod nogami. Bo straciłam. Straciłam wtedy Ciebie, siebie, naszą przyszłość. Wszystko straciłam, zostałam na lodzie.
Trzasnąłeś drzwiami, zostawiając mnie samą z rodzicami, którzy potraktowali mnie nie lepiej niż Ty. - Ile Ty masz lat?! W ogóle myślisz?! - ryknęła matka, a ja milczałam. Wewnętrznie przeżywałam Twoje słowa, zastanawiając się, co by było gdybyśmy nie spróbowali. - Nie myśl sobie, że Ci pomożemy - warknął ojciec. - Wyjeżdżasz do Marie.
Prychnęłam przez łzy. Nie wiem, czy to dobrze, że się tu znalazłam. A wspominanie tego dnia nadal nie należy do najprzyjemniejszych, dalej boli.
Słone kropelki dalej spływały po moich policzkach, a szczególnie wtedy, kiedy sięgałam po telefon. Serce biło niesamowicie szybko, kiedy wystukiwałam krótką treść SMSa pod ten numer...
ja: Przyjedź, proszę...
Nie musiałam specjalnie długo czekać na odpowiedź, co mnie mile zaskoczyło. Czyżby ciotka mieszała w to swoje palce?...
Ivan: Zaraz będę
Przetarłam oczy wewnętrzną stroną dłoni. Drzwi na pewno są otwarte, więc nie musiałam się chociaż tym martwić, będziesz miał jak wejść.
Zastanawiało mnie tylko to, jak zareagowałeś na tę wiadomość ode mnie...
Chodziłam nerwowo od ściany do ściany, dopóki nie poczułam na swoim ramieniu czyjeś dłoni. Twojej dloni. Momentalnie się obróciłam, wtulając się w Ciebie, dokładnie tak samo, jak tamtego dnia... I znów... Znów poczułam to dobrze mi znane poczucie bezpieczeństwa...
- Kochanie, co się stało? - w jednej chwili się rozbeczałam. Znów to samo... 
- Boję się, że znów zrobisz tak jak wtedy... - Twoje dłonie zacisnęły się wkoło mojej talii.




Domi włączyło się rozczulenie. i słodycz. 
o dziewięć rozdziałów za długo to ciągnęłam, haha XD 
ale coś czuję, że za długo zrobię sielankę :p chociaż tu... 

zapraszam także na:
Amnesia
Ernst
Falsches Spiel

5 komentarzy:

  1. Ja ci kuźwa zaraz pizgne :(((
    Jak możesz? :(( jak? :(((
    Nie w takim momencie :( ja nie mogę wytrzymać do kolejnego :'(((
    Domiś :(
    Ja czekam na tę sielankę <33
    Bardzo <3
    Bo Ivi ideał :DD
    Czekam na kolejny <3
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak mogłaś teraz to skończyć ;-;
    Mam nadzieję, że Ivan wszystko naprawi i będzie w porządku :<
    Musi być, bo płakać będę ;-;
    Czekam nn<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty to wiesz w jakim momencie skończyć ;_; Nie mogłaś w innym, co? Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cholera, Twoje opowiadanie...mocno chwytasz za serducho. Po prostu zerkam na swoje poprzednie komentarze, chciałabym napisać więcej, ale brakuje mi słów. Nie wiem jak się czuła Dominika, gdyż nie jestem samotnie wychowującą matką, poza tym zaszła w ciążę w młodym wieku, więc miała jeszcze bardziej trudniej. Ivan...zostawiając ją, zrobił coś, czego nie wybacza się od tak. Rozumiem ją, lecz mimo wszystko staram się także pojąć jego zachowanie. Stara się odzywać rodzinę, okej. Ivan mam nadzieję, że się zmienił faktycznie. Nie chciałabym, żeby ich syn się rozczarował tak bardzo jak DOminika kiedyś...
    Pozdrawiam,
    http://wzburzone-fale.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ivi masz to naprawić chłopie! :(
    Jak żeś mogła to tak zakończyć..? Pizgne Cię książką od matmy... :(
    Czekam na więcej słodyczy i miłości! :D
    No i ma być wszystko okej! :3

    OdpowiedzUsuń