Patrzyłem się w Twoje cudowne oczy. Były w nich te iskierki, które tak bardzo mnie przyciągały... Chciałem być jeszcze bliżej i... Chyba mi się to udało. Nawet mnie nie powstrzymywałaś...
Wreszcie po TAKIM czasie... Znów czułem to, czego tak bardzo mi brakowało. Twojej bliskości. Twojego dotyku... Całej Ciebie.
Oddawałaś każde, nawet najmniejsze muśnięcie. Twoje dłonie kurczowo uczepiły się mojej szyi i nie chciały jej puszczać. Moje zaś powędrowały niżej, w dolne partie pleców i przycisnęły do siebie...
Pocałunek stawał się coraz bardziej zachłanny, ukazywał każdą oznakę tęsknoty i... I miłości, która zadecydowała wreszcie wyjść ze swojej kryjówki.
- Nnie powinniśmy... - wyszeptałaś, spuszczając głowę. Westchnąłem cicho. Wszystko było już tak dobrze...
- Kocham Cię i wiem, że Ty mimo tego wszystkiego mnie tak samo... - uniosłem Twój podbródek i zerknąłem w te cudne oczy. Były zaszklone od łez, które wywołałem... Nie po raz pierwszy...
- Boję się...
Zacisnąłem wargi. Dwa słowa, których za nic nie chciałem usłyszeć. Dwa słowa, które wywołują najwięcej bólu... Nie chcę abyś się bała...
- Co mam zrobić, abyś w końcu mi zaufała? - wyszeptałem, biorąc pod uwagę każdy, nawet najbardziej szalony plan. Zrobię wszystko, bez wyjątku. Bylebyś mi ufała...
- Chyba nie ma takiej rzeczy...
- Pomyśl... - poprosiłem. - Na pewno coś jest.
Chwilę się zastanawiałaś, lustrując spojrzeniem moją twarz. Dla zachęty lekko się uśmiechnąłem, co nie uszło Twojej uwadze.
- Po prostu musisz mi pokazać, że mogę Ci... Ufać. Reszta? Wtedy pójdzie jak z płatka.
- Oh... - wymsknęło mi się. Byłem zaskoczony. Jak długo będę musiał się starać, aby spotkał mnie ten zaszczyt?
- Nie chcę, aby Luka na tym jeszcze ucierpiał... Wystarczająco długo znosił to, że wychowywałam go tylko z ciotką, bez pomocy męskiej ręki...
- Teraz już będę, nie odejdę jak... Jak wtedy.
Odetchnęłaś ciężej, a ja poczułem się okropnie. Uśmiech momentalnie zniknął.
Czemu nie pomyślałem i działałem pod wpływem chwili? Gdyby nie to... Wszystko by inaczej wyglądało. Miałbym Was o każdej porze dnia i nocy tuż obok siebie. A tak to? Ledwo Was odzyskałem. I muszę nadrobić ten stracony czas.
- Kiedy mogę przyjść? - szepnąłem, przerywając ciszę.
- Kiedy tylko chcesz - odparłaś, a ja przytaknąłem.
- Możecie wpaść jutro przed 14 na Grundig Stadion? Gram mecz i... Chciałbym abyście się na nim pojawili.
Twoją twarz ponownie rozświetlił delikatny uśmiech.
- Jasne, z chęcią przyjdziemy. Luka pewnie się ucieszy.
- Hm... W sumie to mogę po Was przyjechać i razem pojedziemy, pewnie nie wiesz, gdzie to jest - zaśmiałaś się cicho.
- Wypraszam to sobie, mieszkam tu od czterech lat!
- Dobrze, dobrze - zmarszczyłaś słodko nos i pokazałaś mi język.
Patrzyliśmy się na siebie w ciszy. Znów czułem tę magię, to szczęśćie, którego tak bardzo mi dotychczas brakowało...
Patrzyliśmy się na siebie w ciszy. Znów czułem tę magię, to szczęśćie, którego tak bardzo mi dotychczas brakowało...
- Chyba na mnie czas... - zacisnęłaś wargi. Pogładziłem Cię po policzku. Bez słowa na mnie spojrzałaś. - O której mam przyjechać?
- Mi, nam to bez różnicy - uśmiechnęłaś się blado.
Pochyliłem się i ostrożnie musnąłem Twoje wargi. Poczułem tamten prąd i usłyszałem jak Twój oddech zamarł. Przymknęłaś powieki, znów zapominając o bożym świecie. Delektowałem się tą chwilą, jutro już tak samo nie musi być. Znów może wrócić ta sama Dominika sprzed dwóch tygodni spod baru-ukryta pod maską oschłej. Nie mogę do tego doprowadzić...
- Do zobaczenia jutro - szepnąłem, odsuwając się. Oddech powoli Ci wracał.
- Pa - poprawiłaś się i weszłaś z powrotem do pokoju Luki.
Z samego rana pojechałem do trenera z ogromną prośbą. Chciałem, aby nasz syn swój pierwszy mecz przeżył jak najlepiej. Udało mi się go przekonać, aby mógł ze mną wyjść na murawę. Teraz jeszcze tylko odpowiednio go ubrać i Ci o tym powiedzieć...
Siedziałem w aucie z niewielką paczuszką. Chwała i cześć uczynnym pracownikom naszego fanshopu, że w kilkanaście minut stworzyli to cudo, które jest teraz zapakowane w papier w logo FCN.
Opuściłem auto i przeszedłem przez podwórko. Nacisnąłem dwukrotnie dzwonek, a chwilę potem stałaś przed nimi Ty. Mój świeżo odzyskany sens życia.
- Luka, tata przyjechał! - odwróciłaś się, aby zawołać naszego synka, który chwilę potem wtulił się w moje nogi.
- Hej, mały - powiedziałem, unosząc go do góry. Drugą ręką przytuliłem Cię do siebie, składając na Twoim policzku całusa. Odetchnęłaś ciężej, odruchowo się spinając. Jeszcze długa droga przede mną...
Przeszliśmy do kuchni, Luka niemal od razu wgramolił mi się na kolana.
- Mały, jest sprawa - od razu zamienił się w słuch, wpatrując się we mnie, niczym w obrazek. - Mama Ci mówiła, że jedziecie dziś na mój mecz? - przytaknął mi. - A wiesz o tym, że wyprowadzisz mnie na boisko?
Jego oczy przypominały w tamtym momencie spodki. Twoje zresztą tak samo.
- I mam jeszcze coś dla Ciebie. Ale muszę na chwilę pójść do samochodu - teraz to całkowicie zbiłem Cię z tropu, nieprawdaż?
- A mogie z Tobom? - zapytał, a ja spojrzałem w Twoją stronę. Byłaś w szoku i tylko kiwnęłaś głową na swoje przyzwolenie.
Złapałem go za rączkę i razem wyszliśmy z domu. Będąc przy samochodzie zauważyłem, że wyszłaś na zewnątrz. Wyjąłem z pojazdu opakowanie i dałem go chłopcu.
- Ale otworzysz dopiero w domu.
Pobiegł do niego ile sił w jego nóżkach.
- Tata mi dał plezeeeent! - piszczał zachwycony, siadając na podłodze w salonie. Spojrzałaś się na mnie pytająco, a ja kucnąłem obok, gotowy mu pomóc.
Bez większego problemu rozerwał papier, a jego oczkom ukazał się mały trykot FCN. Dokładnie taki sam, w jakim mamy dziś zamiar wybiec.
Bez zastanowienia założył go na to, co miał na sobie, dumnie się prezentując.
- Mali piłkaź - powiedział, a ja poczułem dziwną dumę. Tuż obok stoi mój mały następca.
Patrzyłaś się na niego z zachwytem, mając w oczach łzy. Szczerze? Mnie chyba też pochwyciło to wzruszenie.
- No, mój piłkarzu, trzeba Cię przygotować do tego dnia, bo zaraz wyjeżdżamy.
Zabrałaś mi go na chwilę, aby go przebrać.
Kilka minut potem już zbieraliśmy się do wyjazdu, a trzydzieści minut potem byliśmy pod stadionem.
Luka był bardzo podekscytowany, całą drogę nawijał o tym, że będzie miał o czym opowiadać kolegom, oraz o różnościach, które dla niego są istotne. Rzecz jasna w swoim języku, który z każdą chwilą rozumiałem coraz bardziej.
- Luka, tylko bądź grzeczny - powiedziałaś, gdy czekaliśmy już przed wyjściem na boisko.
- Dobzie, bende.
- Pilnuj mi go - ostrzegłaś mnie i udałaś na trybuny, zostawiając nas samych.
- A więc to Ty jesteś Luka, tak? - zapytał Sebastian, kucając przed nim. - Miałeś rację, Twoja kopia.
Chłopacy dziwnie się patrzyli na naszą dwójkę, nikt nie wiedział o tym, tylko Kolbe... No i Mike...
- Stary, nie mówiłeś nic, że masz dziecko! - wywróciłem oczami i cierpliwie odpowiadałem na ich pytania, dopóki nie pojawili się arbitrzy i nie ruszyliśmy na boisko.
Luka mocno trzymał moją dłoń, rozglądając się dookoła. Czułem, że trochę się boi, w końcu jest tu pierwszy raz... Ale dzielnie się trzymał.
- Pamiętasz, co Ci mówiłem? Pójdziesz z tymi dziećmi, a tam niedaleko jest mama - kiwał główką. Cmoknąłem go w czółko, a on się przytulił. Czułem się niesamowicie, wiedząc, że najważniejsi dla mnie są tuż obok.
Amnesia
Ernst
Falsches Spiel
wbrew pozorom pechowości liczby '13' ten rozdział jest... szczęśliwy? Luka jest szczęśliwy, bo w końcu ma ojca, Ivan szczęśliwy, Nika/Dominika (he hehe)... no właśnie, jak tam Nika? XD
Amnesia
Ernst
Falsches Spiel

Aaaaa! Ahahaha xddd
OdpowiedzUsuńPIĘKNOOOOŚCI ❤❤❤❤❤❤❤❤
No Dominika jesteś szczęśliwa? XDDD
Brakuje mi słów xd
Cudowne ❤❤❤
Czekam na kolejny <3
Buziaki :***
ojejku, no wreszcie coś nie smutnego! ♥
OdpowiedzUsuńrodzinka w komplecie ^^
oby tylko tak dalej :3
czekam nn <3
Ojejuńciu! Ucałowałabym Cię normalnie, ale nie będę brudzić monitora XDD
OdpowiedzUsuńLuka to taki słodziak! *o* Tak jak jego tatuś :D
Już ja nie moge się doczekać kolejnego rozdziału! No dawaj żesz! :D
Rozdział perełka! <3
Luka jest przesłodki *.* Tylko jak coś zrobisz to wiesz co cię czeka XD
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny :)
Cześć Myszeczko, a raczej Piesku. Na początku muszę się ustosunkować do tego Pieseła Ivana - idealnie do siebie pasujecie :)
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału - ja to nie wiem, co Ty w sobie masz, ale wystarczy kilka zdań, żeby Olcia się rozklejała i miała niewyraźne pole widzenia. Kocham te sceny gdy Ivan i Luka są razem - moje serduszko rośnie i od razu przypominam sobie nasze rozmowy... Magia!
Zastanawiam się, co musi czuć młody, gdy wyprowadza ojca... albo w ogóle, piłkarza. Wiesz, to jest moje niespełnione marzenie, a teraz jestem troszkę, ale tylko troszkę za stara na to, żeby choćby Arunię na mecz... zasłoniłabym mu twarz łbem jak nic!
Martwi mnie Nika, ona jest taka nie ufna, wycofana, ale z drugiej strony ją doskonale rozumiem. Niby dwa razy się do tej samej rzeki nie wchodzi, ale gdy ta rzeka tak prosi, błaga, woła i całuje to też się tego nie powinno robić? XD
Trzymam za nich kciuki, szipuję nie mniej, niż Ciebie i Iviego!!
I masz im nie mieszać, małpo, bo Cię znajdę i zrobię Ci ślad na czole tłukiem do ziemniaków!!!
Cóż, trzynastka faktycznie nie była pechowa, ale za to wyciskała łzy... strasznie wrażliwa menda się ze mnie zrobiła.
Czekam na następny i mam nadzieję, że tym razem skomentuję bez poślizgów!
Kocham i poczekam na następny, Ola
Ivan będzie fajnym tatą. Widać, że żałuje swojego błędu, lecz stara się go naprawić... to tak naprawdę ważne jest dla całej trójki. Dominika potrzebuje trochę czasu, ponieważ z jednej strony chciałaby wierzyć mężczyźnie, ale z drugiej strony ten cholerny strach..
OdpowiedzUsuńDo zobaczenia, kochanie