Moi rodzice byli w totalnym szoku, gdy tylko zobaczyli, kto mi towarzyszył. Już dawno stracili nadzieję na to, że kiedykolwiek jeszcze Was odnajdę, a tym bardziej, że znów będzie dobrze. Nawet jeśli to "dobrze", to tylko pozory.
Spojrzałem na Ciebie. W Twoich oczach zbierały się łzy, które spłynęły po Twoich policzkach dokładnie w momencie, kiedy stanęliśmy przed moją mamą, która zareagowała podobnie jak Ty. A rozkleiła się kompletnie, kiedy padłaś w jej ramiona.
- Jak Ty to zrobiłeś? - zapytał mnie tato, zbliżając się do mnie. Luka z lekka się przestraszył i nerwowo wtulił w moją nogę. Schyliłem się i wziąłem go na ręce.
- Nie wiem, najwyraźniej tak musiało być. A to wszystko tylko utwierdza mnie w tym, że jest tą jedną jedyną - odruchowo się uśmiechnąłem. Nasze spotkanie po czasie nie mogło być przypadkiem... Najwyraźniej Bóg czuwał nad nami.
- Tata, ciemu mama placie? - zapytał mały, wskazując na Ciebie i swoją babcię.
- Tak się okazuje radość, mały - chłopiec przeniósł swoją uwagę na mojego ojca. - Luka, to mój tata, a Twój dziadek.
Patrzył się zaskoczony to na mnie, to na Marko*, który wyciągał ręce w jego stronę.
- Tak bardzo Ciebie przypomina... - rozmarzył się, spoglądając na chłopca. - Widzę, że geny Knezeviców nie poszły na marne - zaśmiał się, a ja wywróciłem oczami.
- Tato, nie przy małym... - próbowałem go zganić. Jeszcze zrozumie i co wtedy będzie?
- Wróciliście do siebie? - kontynuował wywiad.
- Twierdzi, że to dla niej za szybko... - westchnąłem ciężko. - Ale jesteśmy na dobrej drodze, aby wszystko było dobrze.
- Synu, ważne jest to, że udało Ci się ich odnaleźć, reszta przyjdzie sama - uśmiechnął się do mnie lekko, po czym zwrócił się do naszego synka - To co, Luka? Pójdziesz do dziadka?
- Dziadzia! - pisnął, rzucając się na niego. Zauważyłem łzy wzruszenia w oczach ojca. Ej no, bo zaraz sam się rozkleję.
Gdy mama przestała Cię przyduszać, cała zapłakana przykleiła się do mnie.
- Nie wiem, jakim cudem Ty to zrobiłeś, ale chwała Bogu za to - wyłkała, zacieśniając swoje kleszcze. Jak na małą kobietę, to ona jest silna!
- Mamo...du...duszę się - wycharczałem, a ona zaśmiała się przez łzy i rozluźniła uścisk.
- Tak się cieszę, że wreszcie jesteście razem! - złapała Cię za rękę i przyciągnęła do nas. - Cała rodzinka w komplecie!
Zauważyłem, że się zmieszałaś. To bolało, ale Cię rozumiałem. Ale jest coraz lepiej, więc nie mam się czym martwić...
Tata z małym zniknęli. Pewnie poszli razem na plac, gdzie działa się największa akcja.
- Mamo... Nie wszystko jest tak, jak wygląda - szepnąłem, a ona się ciut zasępiła.
- Tak jakby jesteśmy razem, ale jednak osobno - nerwowo potarłaś swoje dłonie, spuszczając wzrok. Poczułem gulę, rosnącą w moim gardle.
- Nie za bardzo Was rozumiem - przyznała szczerze. A więc teraz nadszedł czas na to, aby dowiedziała się wszystkiego...
- Boję się mu zaufać, ale tylko on daje mi poczucie, że wszystko jest dobrze... Mimo tego, iż to on sprawił mi najwięcej bólu... - przez tę wypowiedź poczułem się, jakbym otrzymał siarczystego policzka, a chwilę potem już czuł smak Twoich warg. Nie wiedziałem, czy się cieszyć, czy smucić. Tyle jeszcze przede mną, abyś mogła mi wszystko wybaczyć...
Poczułem ogromny ciężar w prawej kieszeni spodni, w której znajdowało się niewielkie pudełeczko, w którym spoczywa największa pamiątka po mojej babci. Dostałem ją przed jej śmiercią i przyrzekłem, że przekażę ją tej kobiecie, którą obdarzę takim samym uczuciem, jakim ona została obdarzona przez ponad 50 lat swojego życia. Możliwie najpiękniejszą i najtrwalszą miłością. Która przeżyła wszystko - wzloty i upadki. Kryzysy. Nawet śmierć...
Wiedziałem, komu i kiedy ją dam. Tobie. Bo to Ty jesteś kobietą moich snów. Wiedziałem to już od naszego pierwszego spotkania, pięć lat temu. I mimo tego wszystkiego dalej to nie przeszło.
Mama smutno spojrzała w moją stronę, po czym pokiwała głową ze zrozumieniem.
- To nie jest łatwe odbudować zaufanie po czymś takim... Mimo to staram się pokonywać wszelkie wewnętrzne bariery i... Jest coraz lepiej - uśmiechnęłaś się ciepło w moją stronę i ujęłaś moją dłoń. Poczułem jak moje ciało ogarnia fala ciepła i miłości. Miłości do Ciebie.
- Minęło tyle lat, a Ty nawet nie przestałeś się za nią uganiać - zaśmiała się, chwytając nasze wolne dłonie. - Nie wiecie, jak się cieszę, że wreszcie widzę Was razem.
- Wiemy - spojrzeliśmy po sobie, a Ty lekko speszona się przyrumieniłaś.
- Gdzie Marko i mój wnuk? - zapytała podejrzliwie, unosząc brew ku górze.
- Poszli na główny plac.
- Niech ja go tylko złapię! Z własnym wnukiem uciekł! - puściła nas i razem ruszyliśmy w poszukiwania.
Niewiele potem to moja mama trzymała już naszego synka. Ten pierwszy raz mogła ujrzeć swojego pierwszego wnuka...
- Liczę na to, że kolejny raz nastanie szybciej, niż za cztery lata - zażartowała, a ja zerknąłem na Ciebie. Uśmiechnęłaś się szeroko, zacieśniając uścisk naszych dłoni.
- Jeżeli tylko znajdziemy czas, to przyjedziemy.
- A zostaniecie dziś na noc? - zapytała prosto z mostu, a ja zamarłem, wypuszczając z rąk sprzączkę od pasów Małego.
- Czemu nie? Jeśli Ivan nie widzi problemu, to z największą przyjemnością.
- Nnie... Oczywiście, że nie - z Twoich warg odczytałem krótkie: Przygotowałam nas, na które się zaśmiałem. Nie musiałem nic mówić, jak widać dalej rozumiemy się bez słów...
- No to na co czekamy? Wracajmy, zaraz trzeba przygotować dla Was nocleg, a niedługo kolację!
Dziesięć minut potem byliśmy już w moim rodzinnym domu. Pomagałaś mojej mamie, a ja siedziałem z małym i tatą na zewnątrz.
- Więc mówisz, że próbowałeś, ale jeszcze nie podjęła decyzji?
- Jej ciotka powiedziała mi, że to wszystko przez strach przed ponowną stratą... Uwierzysz, że przez ten czas nikogo nie miała?
- Przecież Ty także - zauważył.
- Ja nie miałem tylko dlatego, że żadna inna nie zawróciła mi w głowie tak samo jak Domi. A ona? Przecież próbowała o mnie zapomnieć. A to, że nie wyszło to całkiem inna sprawa - skinął głową, pokazując mi, że przyjął to do wiadomości.
Sięgnąłem po pudełeczko z kieszeni.
- Dotrzymujesz słowa danego babce? - spytał, kiedy trzymałem je już w dłoniach. Chciałem tego. Teraz. Zaraz. Chciałem też, abyś... Abyś je przyjęła. Żebyśmy już na zawsze mogli być jednością.
- Taki mam plan.
- Przygotowałeś coś specjalnego, czy spontanicznie?
- Próbowałem się na to przygotować, ale tego nie da się powtórzyć. Te słowa płyną z samego serca, nie da się ich powiedzieć dwukrotnie tak samo. Chciałbym żeby to był najpiękniejszy moment jej życia...
- Żeby do tego doszło, musisz mieć pewność, że jest już dobrze - prychnąłem cicho, chowając pierścionek z powrotem do kieszeni.
- Zrobię to jeszcze dziś. Ale do tego potrzebuję Waszej pomocy.
- Przecież dobrze wiesz, że zawsze Ci pomożemy - w mojej głowie budował się plan... Ale do tego potrzebuję jeszcze mamy.
- Później o tym porozmawiamy.
Miałem idealne wyczucie czasu, ponieważ dosłownie chwilkę po tym dołączyłaś się do nas. Luka momentalnie przerwał zabawę z Łatkiem i przysiadł się obok Ciebie.
- Kolacja prawie zrobiona, pokój też przygotowany.
- Skąd wpadłaś na pomysł, że zostaniemy tutaj?
Zaśmiałaś się uroczo, zatykając zbłąkany kosmyk włosów.
- Chwilę przed wyjściem ogarnęło mnie takie przeczucie. Po prostu - spojrzałaś się na mnie z tym swoim uroczym uśmiechem, który powodował, że moje serce wrzucało piąty bieg.
TEGO TO SIĘ NIE SPODZIEWAŁSYŚCIE, CO NIE? XD no to co będzie w kolejnym, hmm?..:D

Najważniejsze jest, że Luka poznał swoich dziadków. To bardzo ważne dla takiego malucha. Cieszę się, że powoli jako tako wszystko się układa. Dominika chciałaby wierzyć Ivanowi, ale cierpienie, które otrzymała od niego w przeszłości...nie daje o sobie zapomnieć. Ivan na szczęście poszedł po rozum do głowy i stara się. Trzymam mocno za nich kciuki!!! :)
OdpowiedzUsuńDo zobaczenia, kochanie
Dziadzia, tez tak kiedys mowilam do swojego dziadka 😔😭
OdpowiedzUsuńWażne że Luka poznał dziadków! I mam nadzieję, że będzie co raz lepiej, że w końcu zaufa mu w 100% ;)
Czekam; )
Jejku, wreszcie mały poznał babcię i dziadka! <3 I w końcu wszystko zaczyna się dobrze układać, mam nadzieję że Nika wreszcie się całkowicie przekona co do dobrych intencji Ivana, i będą szczęśliwi :3
OdpowiedzUsuńczekam nn <3
Maleństwo w końcu poznało dziadzia i babunie! :D
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, że już wszystko będzie dobrze i nic nie namieszasz, ale znam Cię i wiem, że na pewno to zrobisz XD
Rozdział cudny i czekam na kolejny! :*
Jeeeeju *.*
OdpowiedzUsuńDafaj mi kolejny teraz, nas :(((
Jakie to piękne ❤❤❤❤❤❤
Czekam na kolejny <3
Buziaki :***