Firma przeprowadzkowa przyjechała niedługo później. Na całe szczęście do chwili ich przybycia zdążyłam się ogarnąć i odepchnąć myśli związane z kobietą z Ośrodka.
Moi rodzie mogliby mieć z tym coś związanego? Szczerze? Nie sądzę. A przynajmniej nie chcę myśleć o tym, że mogą ponosić winę jej przybycia.
Luka z niesamowitym skupieniem obserwował, jak całkiem obcy mu mężczyźni przy Twojej kontroli wynoszą rzeczy z jego pokoiku. Siedziałam tuż obok niego i słuchałam tego, co mówił, aby w razie czego odpowiedzieć na pytanie, jakie zada.
- Bez Was będzie tu trochę pusto... - westchnęła ciotka, zajmując ostatnie wolne miejsce na trzyosobowej sofie.
- Przecież wiesz, że będziemy wpadać tu jak najczęściej. Ty też jesteś u nas naprawdę mile widziana - na chwilę zamilkłyśmy.
- Na całe szczęście w końcu dorósł. Wiesz, jak miło się na Was patrzy? Szczególnie na Ciebie, Misia. W końcu jesteś szczęśliwa... - pogładziła mnie po głowie, kiedy się w nią wtulałam.
Miała rację. W końcu stałam się szczęśliwa. Bo w końcu odczuwam szczęście. Moje marzenia i sny nareszcie stały się rzeczywistością. I nią już pozostaną.
Wieczorem, po wykąpaniu i położeniu spać Luki, padłam zmęczona na kanapę w salonie. W naszym salonie. Zaczęłam rozpakowywać zawartość pudeł, jakie zostały przywiezione, ale po dwóch się poddałam. Zdecydowanie łatwiej było zapakować te rzeczy, niźli je rozpakować.
Słyszałam, jak krzątasz się w kuchni. Niestety, byłam zbyt zmęczona, aby się podnieść i zobaczyć, co kombinujesz. Moja ciekawość przegrała, ale po chwili została zaspokojona. Wkroczyłeś do pomieszczenia, trzymając w dłoniach dwa białe kubki z parującą substancją.
- Myślę, że to odpowiednia chwila małe co nieco - mruknąłeś zabawnie unosząc brwi ku górze. Postawiłeś naczynia na stoliczku obok kanapy, po czym usiadłeś obok i przyciągnąłeś mnie do siebie.
- Tobie to tylko jedno po głowie chodzi... - zaśmiałam się cicho, kiedy Twoje wargi musnęły moją szyję, powoli przesuwając się coraz bliżej swojego celu-moich ust.
- Nie, miałem tu na myśli gorącą czekoladę, ale skoro sama mi nasunęłaś pomysł... - po ostatnim słowie złączyłeś nasze usta razem. Objęłam Twoją szyję, leniwie odwzajemniając czułość.
W środku wręcz skręcało mnie od tego wszystkiego... Jednakże istniało jedno niewielkie 'ale'... I to nie była osoba naszego synka.
- Misia - wsparłeś się na dłoniach, zachowując między nami niewielką odległość. - Jeśli nie jesteś na to gotowa... Wystarczy Twoje słowo - pogładziłeś mój rozpalony policzek jedną dłonią.
- Nie chodzi o to... - czekałeś, aż rozwinę swoją myśl. Nie popędzałeś, cierpliwie czekałeś. Zacisnęłam wargi, po czym głośno wypuściłam powietrze z płuc. - Po prostu boję się, że... Eh... Z nikim innym tego nie robiłam - przez chwilę nasze spojrzenia się krzyżowały, jednakże zawstydzenie, jakie mnie ogarnęło, nie pozwoliło mi utrzymać tego stanu na dłużej.
Cmoknąłeś mnie w czoło, po czym trąciłeś mój nos swoim. Nieśmiało na Ciebie zerknęłam. Uśmiechnąłeś się słodko, po chwili skradając słodkiego całusa z moich ust.
- Skarbie, jestem z Tobą nie tylko dlatego, abyś była jakąś boginią seksu, czy kimś tego pokroju. Jestem z Tobą z czystej miłości, jaka jest między dwójką ludzi. Jestem z Tobą, bo tylko przy Tobie jestem całkowicie sobą. Jestem z Tobą bo tego chcę. Najbardziej na świecie - ostatnie słowa były szeptem, połączonym z czułym pocałunkiem.
Wzruszyłam się, naprawdę. Nie wiedziałam w sumie nawet jak zareagować na te słowa...
- Kocham Cię, Ivi... - nie byłam w stanie powiedzieć tego głośniej niż ledwosłyszalnym szeptem. Ale usłyszałeś.
- Przecież wiesz, że ja Ciebie też kocham, Słońce.
Ta noc, to wszystko... Nie było słów, jakie mogłby dać marny zarys tego, co działo się między nami. Każde Twoje słowo, czyn, najmniejszy gest... Naprawdę mnie kochasz.
Obudziłam się wtulona w Twoją klatkę piersiową,czując w dole pleców Twoje ręce. Czułam się lepiej niż zawsze. Wręcz emanowałam szczęściem i wszelkimi pozytywnymi emocjami.
Musnęłam wargami skórę Twojego torsu, po chwili łącząc już nasze usta razem.
- Dzień dobry - mruknęłam cicho, poprawiając Ci grzywkę. Uśmiechnąłeś się, jeszcze raz przywracając magię sprzed chwili.
- Lepszego początku dnia nie mogłem sobie wymarzyć - nasze usta nadal do siebie przylegały.
- Ja też - po tych słowach rozbrzmiał budzik, co znaczyło, że pora powrócić do rzeczywistości i przygotować się na kolejny dzień.
- Mam dziś o dziesiątej trening, a w tym czasie mają przyjechać meble do sypialni - mówiąc to powoli podnosiłeś się z łóżka, po czym zabrałeś się za zbieranie ubrań z podłogi Przeciągnąłeś się, krzywiąc się lekko. Opadłam na poduszki, cicho chichocząc.
- Wstawaj, szkoda dnia - nachyliłeś się nade mną, wręcz na siłę wyciągając mnie spod ciepłej kołdry. Jęknęłam, wyrażając swoje niezadowolenie.
- Ale tam było tak ciepło...
- Wiem, z chęcią bym pozostał, ale niedługo trzeba odwieźć Lukę do przedszkola - byłam pod niesamowitym wrażeniem, naprawdę! Tak bardzo...dojrzałeś. Dorosłeś. Zmieniłeś się. Tego potrzebowałam, tak bardzo.
Te słowa zmotywowały mnie na tyle, aby się zebrać do kupy i w miarę ogarnąć wszystko dookoła. Złożyłam kanapę, która chociaż była wygodna, nie była szczytem moich marzeń.
Po kilkunastu minutach byłam już w pokoju Luki, który właśnie się wybudzał. Na widok mnie stojącej w drzwiach szeroko się uśmiechnął, po czym ochoczo zerwał się z łóżka i do mnie popędził. Chyba mu także udzielał się ten nastrój.
- Śpałem ciałom noc! - zapiszczał Mały, który miewał w zwyczaju robić pobudki bez powodu w środku nocy, po czym znów wsadził do buźki łyżkę z płatkami. Hm, w sumie dziś dobrze, że ich nie było... Zarumieniłam się z lekka na samo wspomnienie, co nie uszło Twojej uwadze. Uśmiechnąłeś się zadziornie, po chwili posyłając mi całusa w powietrzu i wracając do smażenia omletu.
- Brawo, słoneczko - zmierzwiłam mu włoski, a ten fuknął pod nosem, wracając do jedzenia swojego śniadania. Wiedziałam, że tego nie lubi, ale mimo to nadal to robiłam.
- Mamii... Nie lub tak.
- Ale jak? - chciałam się podroczyć z chłopczykiem, więc znów poczochrałam mu fryzurę. W tle słyszalam Twój śmiech.
- Mama! - skrzyżował rączki na klatce piersiowej i wydął dolną wargę. Zaśmiałam się, cmokając go w czoło.
- Dobrze, już nie będę - rozchmurzył się, co pokazał swoim uroczym uśmiechem. Twoim uśmiechem.
WEŹCIE NIE CZYTAJCIE TEGO XDDD borze, co ja ćpię, jak to piszę :| szczególnie końcówki, ew.
O tak, ten Ivan, jest całkiem inny od Ivana z DIUDB, a co to dopiero będzie, jak zacznę publikować MWDWH... nie chcę chyba wiedzieć XD
Ernst
Druga opcja
Du, ich und dein Bruder
![]() |
| kiedy namierza Cię laska, a Ty jesteś z ziomami na piwku XD |
O tak, ten Ivan, jest całkiem inny od Ivana z DIUDB, a co to dopiero będzie, jak zacznę publikować MWDWH... nie chcę chyba wiedzieć XD
Ernst
Druga opcja
Du, ich und dein Bruder

Łoooo ja, łooo ja, łooo ja *.*
OdpowiedzUsuńJakie cudne ❤
Koooocham bardzo *.*
Taka słodziutka rodzinka <33
Czekam na kolejny <3
Buziaki :***
Nadal słodko *.*
OdpowiedzUsuńcudowne *.*
Czekam na kolejny ;)
nadal uroczo, i to mi się podoba!!! ♥♥♥
OdpowiedzUsuńoby tak dalej tylko...Już wystarczająco się wszyscy nacierpieli ;-;
czekam nn <3