piątek, 26 lutego 2016

četiri

Przyszedłeś. Jak każdego kolejnego dnia. A ja pytałam sama siebie: po co? Chcesz mnie wykończyć, nawet teraz? Po takim czasie?
Za każdym razem siadałeś w kącie sali, w dokładnie tym samym miejscu i obserwowałeś moje poczynania. Wiem to, przede mną się nie skryjesz. Widać, że Twoje zagrywki się nie zmieniły. Dalej jesteś taki sam jak wtedy, kiedy to się poznawaliśmy. Na szczęście jestem inna, nie dam się teraz tak łatwo Tobie omotać.
Mimo to wszystko bałam się o prawdę coraz bardziej... W końcu się wyda, przecież nic nie jest wieczne...

Siedziałam na ławce, czytając książkę, a Luka bawił się w piaskownicy, gdy ktoś się do mnie dosiadł. Z początku nie zwracałam na tego kogoś uwagi, dopóki nie zabrał głosu...
- Znów się widzimy - o nie. To Ty... 
- Śledzisz mnie? - spiorunowałam Cię spojrzeniem. Zdjąłeś okulary, poprawiłeś włosy i uśmiechnąłeś się lekko.
- Wiesz... Przechadzam się często tą okolicą... Mimo to widzę Cię tutaj pierwszy raz - słusznie zauważyłeś. Chyba to pierwszy i ostatni raz na tym placu...
- Małemu odwidział się poprzedni plac zabaw i znaleźliśmy ten...
- Który to Twój synek? - rozejrzałam się wkoło, w poszukiwaniach mojego szkraba. Siedział w towarzystwie jakieś dziewczynki, z którą grzecznie dzielił zabawki.
- Już podrywa kolejną koleżankę... - pokręciłam głową, jednocześnie gryząc się w język przed jakąkolwiek wzmianką, która mogłaby naprowadzić Cię na dobry trop.
Zaśmiałeś się uroczo, powodując u mnie palpitacje. Zresztą nie pierwszy raz. Dalej to ze mną robisz...
- Czemu nie chcesz zdradzić mi czegoś o sobie? - zadałeś pytanie z innej beczki po chwili, na co spuściłam wzrok. Wiesz o mnie za dużo... Tfu, cofam, w końcu mnie nie pamiętasz. Chociaż może to zwykła zagrywka z Twojej strony?
- Musisz się zadowolić tym, czego się dowiedziałeś.
- To nie fair. Twierdzisz, że wiesz o mnie wszystko, a tak naprawdę się znamy kilkanaście dni.
Prychnęłam cicho. Znamy się dłużej niż umiesz to sobie wyobrazić...
- Po prostu wiem dużo - miałeś zabrać głos, ale przerwał Ci mój synek.
- Mamuś, cę pić - wgramolił się na ławkę między mną, a Tobą. Wyjęłam butelkę z sokiem, a trzylatek wziął ją do rączek i upił łyk. Przeniósł swój wzrok na Ciebie; sam przyglądałeś mu się od dłuższej chwili. Proszę Cię, Luka, nie patrz się. Zacznie się, jesteście tak bardzo do siebie podobni...
- Luka, idź się bawić, niedługo wracamy - szepnęłam nerwowo, choć starałam się to ukryć.
- Tata? - zapytał, wpatrując się w Ciebie niczym w obrazek.
- Nie, kochanie, to nie tata - moja odpowiedź zabrzmiała bardziej desperacko niż powinna. - Chcesz już wracać, czy jeszcze idziesz do piaskownicy?
- Idę sje bawić - kiwnęłam głową, a on zszedł z siedziska i popędził do koleżanki. Zacisnęłam wargi.
Trzy, dwa, jeden...
Już przy rozpoczęciu odliczania czułam na sobie Twój mrożący wzrok. Odejdź stąd i nigdy nie wracaj, daj nam wreszcie spokój. 
- Czemu pomyślał, że mogę być jego ojcem?
- Nie wiem... - to się wpakowałam... Rozum podpowiadał kłamstwo, a serce prawdę. I co mam zrobić? 
- Próbujesz mnie oszukać?
- Skąd przyszedł Ci ten pomysł na myśl? - dalej w to brnęłam. A nie powinnam... Zachowuję się jeszcze gorzej niż dziecko. Gorzej, niż on...
- Ile ma lat? - zabrałeś głos po chwili uciążliwego milczenia. Nie, to się posuwa za daleko...
- Luka! Idziemy - podniosłam się z miejsca i chciałam ruszyć, ale Twoja dłoń zaciskająca się na moim nadgarstku uniemożliwiła mi ruch, tak silnie trzymałeś... Puść...
- Odpowiedz - poczułam łzy zbierające się w kącikach oczu. Tego już za wiele...
- Nie powinno Cię to obchodzić, swoją szansę już miałeś - zamarłeś, słysząc tę wypowiedź. Mogłam się uwolnić. Nawet się nie obejrzałam w tył, nie chciałam Cię zobaczyć w takim stanie...
Podeszłam do synka i złapałam go za rączkę. Chwilę potem byliśmy już poza placem, zostawiliśmy Cię samego. Obyś to zrozumiał i się odczepił. Ale z drugiej strony nie chciałam widzieć tego bólu... Złamałoby mnie to do końca.
- Mamuś, to to bil? - jak na swój wiek jest bardzo rozwinięty... Zacisnęłam wargi, hamując się przed płaczem i resztą kłębiących się emocji, które nagle chciały się pokazać. Cholera, czemu ten dzień musiał nadejść? 
- Ktoś, kto nie powinien nigdy nas odnaleźć.

A Ty zostałeś tam, zaszokowany, zaskoczony i zdziwiony, prawda? Zrozumiałeś wreszcie wszystko, czy dalej mam Cię okłamywać? Może mam wykrzyczeć, że Luka to także Twój syn? Mam wspomnieć o tym, co przez Ciebie przechodziłam?
Może wreszcie rozpoznałeś we mnie tę, którą zostawiłeś na lodzie po dowiedzeniu się o wpadce.. Dokładnie tę samą, która powinna Cię nienawidzieć, a Cię kocha?
Przyjmij to do wiadomości, że nie jesteś nam potrzebny... Świetnie radzimy sobie bez Ciebie, nie mam zamiaru niszczyć sobie wszystkiego Twoim nagłym powrotem. Nie potrzebujemy Ciebie...

Rzuciłam się na łóżko w swojej sypialni, uprzednio włączając małemu bajkę. Za nic w świecie bym nie wytrzymała z tym wszystkim do wieczora. Musiałam dać upust wszelakim emocjom.
Co teraz zrobi? - pytałam sama siebie. - Znów stchórzy, czy wreszcie zachowa się jak prawdziwy facet, którego potrzebowałam pięć lat temu? Którego teraz też potrzebuję?
Co ja mam zrobić? Zachować się jak dorosły, stanąć naprzeciw przeszłości, czy uciec, posuwając się do tchórzostwa? Przecież teraz... Znajdziesz mnie wszędzie. Nie uchronię się przed Tobą.
- Misia - powiedziała ciotka, wchodząc do środka. - Musicie porozmawiać - usiadła na łóżku, obok mnie.
- Nie chcę.
- Nie możesz tego tak zostawić, Luka jest coraz starszy, potrzebuje ojca. Poza tym, pokaż mu, że nie jesteś taka jak on, jesteś odpowiedzialną i silną młodą kobietą.
- Nie chcę jego ingerencji w nasze życie. Jest dobrze tak jak jest teraz.
- Jasne, że jest dobrze  - sarknęła. Byłam naprawdę skończona, wiedziała już wszystko. - Myślisz, że nie wiem, że płaczesz za nim po nocach?
- Nigdy nie zapomniałam... I nigdy nie zapomnę swojej pierwszej miłości.
- Wiem, kochanie - pogładziła mnie po plecach, a ja zapłakałam bardziej.
- Chyba zauważył to podobieństwo... Potem się mnie pytał o to...
- Co powiedziałaś?
- Że miał swoją szansę - potok łez po raz kolejny przybrał na sile. Kobieta przytuliła się do mnie, delikatnie gładząc mnie po ramieniu. - Pewnie się domyślił...
- To dobrze, może dojrzał?
Prychnęłam. Oni nigdy nie dorastają... Oby Luka taki nie był.
- Prędzej uwierzę w cuda, niż w jego zmianę.
- By uwierzyć, musisz sama się przekonać. Ucieczką nic nie zdziałasz. Minęło tyle czasu, oboje się zmieniliście na jego przestrzeni...




dzień dobry, pozdrawiam Was z łóżka z gorączką, bólem gardła i upierdliwym kaszlem z kararem XD 
jak po rozdziale? myślicie, że ten maluch żyjący dla jedzenia wreszcie się opamięta? :v bo ja nie, haha XD

6 komentarzy:

  1. Jak to faceci pewnie nie zjarzą haha :D Cudowny rozdział <3 Czekam na kolejny ;)
    PS. Zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. uedbnueqwfb czemu ona go tak potraktowała ;----;
    niech da mu jeszcze jedną szansę :C bo on się nie odczepi :C
    czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  3. To to piątka, pozdrawiam tak samo XD
    Boże jak ja to kocham ♥ XD
    Cudowności <3
    Co zrobi Ivi, hmm? XD
    Czekam z niecierpliwością na kolejny <3
    Buziaki i zdrówka :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Ok, spędziłam upojne chwile z Ivanem... to znaczy to brzmi dosyć dziwnie, ale miałam na myśli tylko tyle, że w końcu udało mi się nadrobić, dlatego smarnę komentarz odnośnie trzech ostatnich rozdziałów.

    Po pierwsze - strasznie podoba mi się ta narracja. Jest w niej coś, co przyciąga do czytania, a do tego mam wrażenie, że siedzę w myślach naszych głównych bohaterów... wiem, że jestem psychiczna.
    Po drugie - wyobrażam sobie małego i to musi być takie cudowne, przesłodkie dzieciątko, ale dosyć już o bzdetach.
    Jestem pod wrażeniem opisów. I w głowie jednego, i drugiego trwa wojna, a Ty umiesz ją złapać... no nie wiem, w słoik? XD I po prostu opisać. Zupełnie, jakbyś to przeżywała... kocham to.
    No nie powiem, trochę się pomieszało i jestem zwolenniczką, żeby dała mu tę szansę, bo w sumie Luka potrzebuje ojca, nawet jeśli Nika udaje, że tak nie jest, to się myli.
    Okok, chyba mam tyle do powiedzenia.
    A no i może jeszcze
    TO JEST BOMBOWE, OKAY? I nie mogę się doczekać następnego rozdziału, choć czekają mnie kolejne upojne chwile z Adnanem i Danielem, ale nie dbam o to.

    btw ten gościu bodaj z drugiego rozdziału to Davy. Jestem Ajaxowym zboczeńcem, bo oczywiście pomyślałam o Klaassenie.

    Kocham mocno. Naprawdę mocno. I czekam.

    Ola vel luuvmysahineq
    hihi

    OdpowiedzUsuń
  5. Niech dadzą sobie następną szansę moje słodziaki <3
    Matko, sorki, że nie komentowałam, ale miałam pewien skomplikowany problem XD
    Rozdział cudowny jak zawsze moja kochana Dominiko :3
    Czekam na kolejny! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To się teraz porobiło.. Jestem ciekawa jego reakcji na to wszystko.
    Czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń