piątek, 11 marca 2016

šest

A Ciebie nie było i nie było... A ja powoli traciłem nadzieję, że kiedykolwiek się jeszcze zobaczymy. Uciekłaś stąd w obawie przede mną?..
Gdybym miał jakiekolwiek informacje o Twoim miejscu pobytu... Ale nie chcą mi tego zdradzić, a nie będę mieszał w to detektywów, lepiej uniknąć niepotrzebnej afery...
Wszedłem do klubu. Mija dziesiąty dzień, a Ciebie jak nie było, tak nie ma. Sarah, bo tak ma na imię Tleniona, uważnie mnie obserwowała, za każdym razem, gdy mnie widziała.
- Nie odpuszczasz, co nie? - zapytała, podając mi sok. Tak, nie odpuszczam, mimo iż ta nadzieja jest coraz słabsza... Staram się nie ulec zwątpieniu, to moja ostatnia szansa. 
- Nie, nie mam najmniejszego zamiaru. Chociaż czegoś nie chcę spierdolić.
- Ma wrócić jutro - zdradziła mi. Nareszcie... Tyle czekania. - Jest wykończona, więc nawet się nie waż jej męczyć.
- A z Luką co?
- Jest już lepiej, choroba odpuszcza - odetchnąłem z ulgą. Nie chciała mi powiedzieć, co z nim było, ale sam fakt, że mój synek zdrowieje cieszył.
- Dziękuję - szepnąłem.
- Nie myśl, że przed Tobą łatwa droga... Jeśli w ogóle uda Ci się ją przejść to będzie cud. 
- Nie spocznę, dopóki mi się to nie uda... Drugi raz jej tego nie zrobię - obiecałem, a ona jeszcze przez chwilę się na mnie patrzyła, po czym wróciła do pracy.

- Nika - szepnąłem, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Widzę Cię pierwszy raz od dwunastu dni. Tyle niepewności... Tyle czasu na myślenie, tyle sprzeczności...
Przemierzyłem wolnym krokiem całą długość lokalu i zająłem miejsce przed barem. Teraz tylko czekać na Twoje wyjście...
- A Ty tu czego - warknęłaś. Zauważyłem, że oczy Ci się szklą. O nie. To była reakcja na mnie i moją swoistą 'nachalność'... 
- Chcę porozmawiać... Sądzę, że mamy o czym - ppowiedziałem cicho.
- Nie, nie mamy - zignorowałaś mnie, przechodząc do osoby obok. Westchnąłem ciężko.
Ivan, nie poddawaj się, tyle już osiągnąłeś. Masz coś jeszcze do stracenia? - pytała podświadomość.
- Dominika -Twoje ramię drgnęło, gdy tylko to usłyszałaś. - Dominika, spójrz na mnie.
Czyściłaś kufle, nie podnosząc wzroku. Robiłaś to dokładnie, chcąc mnie ignorować.
- Musimy porozmawiać - wyszeptałem. 
- Na pewno nie tutaj - odpowiedziałaś ostro. - Niedługo kończę, muszę wracać do domu.
- Chciałbym aby Luka też wtedy był.
- Nie pozwolę Ci go zobaczyć - nachyliłaś się nad ladą, tak, że nasze twarze dzieliła naprawdę niewielka odległość. Moje serce momentalnie przyspieszyło... Oh. - Nigdy więcej.
Przysunąłem się jeszcze blizej, ale odpowiedziałaś na to krokiem w tył.
- Już mi nie uciekniesz - mruknąłem sam do siebie, uważnie się Tobie przypatrując. Nie pozwolę na to.
Dalej nie mogę w to uwierzyć. Od kilkunastu dni jesteś tak blisko mnie. Przepraszam, jesteście. Ty i Luka. Mój świat, który straciłem, wypowiadając kilka nieodpowiednich słów...
Wiem, że przede mną trudna droga, ale kto powiedział, że życie jest usłane różami? Tym razem się nie poddam, już raz źle zrobiłem, i teraz muszę za to płacić.
Odzyskam Was, choćbym i miał czekać na to resztę życia. Obiecuję to Tobie. Na wszystko.

- Co chcesz wiedzieć? - zapytałaś beznamiętnie, stojąc przed lokalem.
- Wszystko co się działo przez ostatnie cztery lata - odparłem, a Ty zacisnęłaś wargi. - I chcę się zobaczyć z Luką.
- Mówiłam, z nim się nie zobaczysz - warknęłaś. Tak bardzo się zmieniłaś przez ten czas... - Wystarczy, że już się o tym dowiedziałeś.
Widziałem, że ciężko Ci było zapanować nad tym wszystkim. To tak dużo na raz w ostatnim czasie... Mi też było ciężko... Nawet nie wiesz, jak bardzo. 
- Dlaczego nie?
- Nie chcę by przeżywał tego samego co ja. Pojawisz się, zawrócisz w głowie, stanie się coś złego i... I znikniesz... - na sam koniec głos Ci się załamał. Chciałem zrobić coś oczywistego, przytulić Cię, ale powstrzymałaś mnie.
- Nie dotykaj mnie! - pojedyncze łzy spłynęły po Twoim policzku. - Za dużo złego już zrobiłeś tym, że przeprowadziłeś się tutaj. Ostatni rok to męczarnia... Każdego dnia się bałam...
Za każdym razem gdy stawiałem krok w przód, to cofałaś o dwa, dopóki nie natrafiłaś na ścianę.
- Cofnij się... - Twój głos stawał się coraz słabszy, płacz przejmował nad Tobą kontrolę.
Uderzałaś mnie pięściami w tors, ale mimo to się nie dawałem i zamknąłem Cię w swoim uścisku. Tyle czasu, abym poczuł Twoje ciało tuż przy swoim. Tyle czasu czekania.
Płakałaś w moją pierś, mocząc koszulkę, a ja wreszcie poczułem prawdziwe szczęście. Moje serce szybciej pompowało krew, a drżące dłonie gładziły Cię po plecach. Tak bardzo mi tego brakowało...
- Nienawidzę Cię, słyszysz? - wyłkałaś, zaciskając dłonie na materiale zdobiącym moją klatkę piersiową. Zabolało, ale byłem gotowy na wszystko. Nawet na to, że powiesz mi, że mnie nie kochasz. - Zostawiłeś mnie w tym momencie, kiedy to najbardziej Cię potrzebowałam.
- Byłem głupi - nieśmiało wtuliłem twarz w Twoje włosy. - I nieodpowiedzialny. Ale dojrzałem przez ten czas... Chcę walczyć.
- Nic nie zdziałasz. Nie jesteś nam potrzebny - bolały te słowa, ale dalej trzymałem ręce na Twoich plecach. Nie chciałem Cię puścić, dla mnie ta chwila mogłaby trwać wieczność. Chciałem się nią delektować jak najdłużej.
- Nie poddam się.
- Nie wierzę Ci - uniosłaś głowę, po chwili znów ją opuszczając. Makijaż się Ci odrobinę rozmazał, mimo to... Dalej byłaś tą samą małolatą, w której byłem, a także jestem zakochany. Czas nic nie zmienił, nie umiałem obdarzyć innej dziewczyny takim uczuciem, jakie kierowałem do Ciebie. - Puść mnie, muszę wrócić do domu.
- Mieliśmy porozmawiać...
- Twoja rozmowa zeszła na dalszy plan, wolałeś zmuszać mnie do kontaktu cielesnego ze swoją osobą - dalej mówiłaś oschłym tonem, mimo że dało się wyczuć to, że zmuszasz się do tego.
- Brakowało mi Ciebie przez ten czas...
- Myślisz, że ja tego nie odczuwałam? - jest jeszcze nadzieja... - Zawiodłam się na Tobie tak bardzo, jak równie mocno w Ciebie wierzyłam. To było gorsze niż zdrada. Zostawiłeś mnie od tak, mówiąc, że nie jesteś gotowy. Myślisz, że ja byłam? - Twoja twarz znów była tak blisko mnie... - Puść, albo nigdy więcej mnie nie zobaczysz.
Przeraziłem się. Nie możesz mi tego zrobić... To by wykończyło i Ciebie, i mnie... Odruchowo cofnąłem się o dwa kroki.
- Mogę już wracać? Wystarczy mi kontaktu z Tobą na bardzo długi czas - skinąłem głową, a Ty bez pożegnania ruszyłaś w swoją stronę. 

Wystarczyło kilka minut... Gdzie tam minut... Kilka sekund i czuć Twoje ciało przy sobie, abym mógł upewnić się w tym, że dalej Cię kocham i zrobię wszystko, by Twoje uczucia powróciły. Przewrócę do góry nogami niebo i ziemię, abym mógł się do Was zbliżyć.
Wszelki strach oraz inne odczucia odeszły wsiną dal i chyba nie mają zamiaru wrócić. Nie dam się, obiecuję. Na Was, na wszystko.


rozczulam się tym Ivanem, kuźwa no. źle czynię, powinnam zrobić z niego okropnego pijaka i w ogóle :v no ale jak to ja, bujam się w świecie fantazji. 
liczę, że się podoba i widzimy się w kolejnym rozdziale! :) 

6 komentarzy:

  1. BOOOOOŻE DOOOOMINIKA JA WYJE ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤ :CCCC
    JAKIE TO JEST KUŹWA PRZEPIĘKNE NO ❤❤❤❤❤❤❤❤❤
    MAMO :(
    CHCE WIĘCEJ, PRAGNE WIĘCEJ *.*
    SZYBKO DAFAJ MI MISIU TUTAJ KOLEJNY ❤❤❤
    CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ ❤❤❤❤❤
    KOCHAM ❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie nie podoba mi się jego zachowanie. Jeśli nie chciała z nim kontaktu, to po co się pchal.. Typowy facet.
    Czekam na nowy rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  3. płakusiam mocno :((
    niech ona też już nie będzie wobec niego taka..obojętna, kurde no
    przecież dalej go kocha, tak :((
    czekam nn!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ivi pchaj się do niej! Musisz ją mieć! :D
    Nie może się poddawać chłopak. ^^
    No uroczy ten rozdział! :*
    Czekam na kolejny Dominiko :3
    To chyba moje ulubione opowiadanie! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. To trudna sytuacja dla ich obojga, lecz ich syn jest w najtrudniejszym położeniu. Każda matka pragnie chronić swoje dziecko przed rozczarowaniem, bólem, cierpieniem. Oczywiście, że to rozumiem. Moim zdaniem dobrze postępuje, bo jeśli faktycznie Ivanowi zależy to będzie walczył o nich do utraty tchu. W sumie powiedziałabym więcej: dziecko jest najważniejsze, a to czy Dominika i Ivan będą razem to powinno zejść na drugi plan. Dziecko to dziecko, szybciej wybaczy i zaufa niż Dominika.
    Pozdrawiam,
    http://wzburzone-fale.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dałabyś tak z 25% swojego talentu :D
    Rozdział taki bjutiful *.* chce wiecej, wiecej, wiecej *.* czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń