Znów czułam Twoje dłonie na swoim ciele, a wargi na moich. Tak bardzo mi tego brakowało. Brakowało mi także tego poczucia bezpieczeństwa, a tylko Ty mi je dawałeś... A potem ocknęłam się i zrozumiałam, że to zwykły sen. Jesteś tak blisko, a ja... Po prostu nie umiem Ci bezgranicznie zaufać. To wszystko dalej boli, a wraz z dniem naszego spotkania wróciło to, co dobre..
Ciocia mi opowiadała, że wyrażasz skruchę, że żałujesz tego... A ja? Boję się ponownie Ci zaufać. Nie chcę się zawieść na kimś, kogo kocham. Już raz to się stało... Nie chcę po raz kolejny tego przeżywać. Musisz pokazać mi jak bardzo Ci zależy na tym, nic więcej...
Przestałam tam pracować. Na moje szczęście magicznym cudem Cię przekonałam, abyśmy zamknęli tę sprawę, aby nikt się o tym nie dowiedział. Cała sytuacja poszła w niepamięć.
Wszystko wyglądało na idealne do pewnego momentu...
- Mamuś, kedy psyjdzie tata? - zapytał Luka, a mnie zamurowało. - A mozie bydź nim Ivan?
No teraz to mnie zaszokowałeś, maluchu. Wiedziałam, że jesteś tu stałym bywalcem, mały się wygadał kiedyś...
- Luka, kochanie... - odruchowo spojrzałam na ciotkę.
- Musisz mu powiedzieć, jest już wystarczająco duży i wystarczająco wiele wycierpiał - odpowiedziała poważnym tonem. Dobrze wiem o tym cierpieniu...
- On też musi być przy tej rozmowie - wyszeptałam, wyciągając telefon. Sobotnie popołudnie, ciekawe jak je spędzasz... Czy będziesz w stanie się oderwać od swoich przyjemności, aby wykorzystać ten czas na jedną z najważniejszych rozmów Twojego, w sumie naszego życia?
~ Halo? ~ powiedziałeś po odebraniu połączenia. W tle było słychać wiele śmiechów, w tym kobiecych... Zabolało mnie serce. ~ Dominika ~ szepnąłeś spięty, oczekując na moją odpowiedź.
- Potrzebujemy Cię, nadszedł czas na tę rozmowę.
~ Pół godziny i jestem ~ po tych słowach się rozłączyłeś.
Mały podbiegł do ciotki i wgramolił się jej na kolana. Nie słyszałam dokładnie o co ją zapytał, ale mogłam się domyślić...
- Psyjedzie ta... Ivaaaan! - biegał po salonie jak szalony. Dowie się prawdy... Chociaż czy na pewno? Pewnie wyczuł tę więź między Wami i tylko czeka na potwierdzenie swoich myśli... Czasem jest za mądry jak na prawie czterolatka.
Dokładnie dwadzieścia osiem minut później usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Szłam je otworzyć na nogach z waty... Tak bardzo bałam się tego dnia...
- Coś się stało? - spytałeś, widząc moją tęgą minę.
- Ivan... - Twoje imię wypowiedziane przeze mnie dalej wywołało falę bólu, ale także szczęścia. Z każdym dniem ból jest coraz mniejszy, ale dalej jest. Powoli zastępują go pozytywniejsze uczucia... - Nadszedł ten dzień.
Twoje oczy nabrały błysku. Bez słowa podszedłeś do mnie i zamknąłeś w swoim uścisku. Nie opierałam się, to i tak by nic nie dało... Zresztą, potrzebowałam tego ciepła, jakiego dajesz mi swoją osobą...
- Dziękuję... - wyszeptałeś, unosząc mnie i kręcąc się wkoło. - Nawet nie wiesz, ile czasu czekałem na ten dzień.
Wiem, też na to czekałam. Ale szczerze to liczyłam na całkiem inny scenariusz... Mały Luka, nie umiejący jeszcze chodzić, cały umazany musem jabłkowym, który tak uwielbiał, próbujący skleić do kupy dwie najprostsze sylaby... Ty wracający z treningu, bawiący się z nim... Marzenia, które się nie spełniły...
Postawiłeś mnie na ziemi i powoli wypuściłeś z "kleszczy". Jednakże nasze ciała dalej do siebie przylegały, czułam te prądy... Oraz Twoją dłoń na policzku. Delikatnie go gładziłeś opuszkami palców. Wyrwało mi się westchnięcie, a ja usłyszałam cichy chichot z Twoich ust. Przeniosłeś dłoń na podbródek i uniosłeś go do góry. Moje serce zabiło trzy razy szybciej, gdy tylko nasze oczy się spotkały.
- Lepiej porozmawiajmy z Luką - tym zdaniem sprowadziłam Cię na ziemię. Nadal nie jestem pewna tego wszystkiego...
Odetchnąłeś zrezygnowany i odrobinę się cofnąłeś. Następnie odsunąłeś rękę i ruszyłeś do salonu, gdzie od razu dopadł Cię nasz syn.
- Hej, smyku, musimy poważnie z Tobą porozmawiać - powiedziałeś, biorąc go na ręce.
- Mama i ciocia mi mówily - usiadł Ci na kolanach, a ja zajęłam miejsce obok.
- Myślę, że jesteś już dużym chłopcem i musisz się wszystkiego dowiedzieć. Chcesz to mówić, czy ja mam to zrobić...? - zwróciłeś się do mnie, a ja poczułam wewnęrzny ścisk.
- Lepiej Ty to zrób... Wątpię, czy by mi się to udało... - zacisnęłam wargi, czekając na to, co mu powiesz
- Może wszystkiego nie rozumiesz, ale... Kiedyś byłem z Twoją mamusią. Szalenie ją kochałem, ona mnie też... I z tej miłości właśnie zrodziłeś się Ty. Ale poprzez wypowiedzenie kilku niepotrzebnych słów... - głos Ci się załamał, a w moich oczach pojawiły się łzy. - Straciłem i Ciebie, i mamusię. Ale wiesz co? Nie było dnia, kiedy to bym nie myślał o tym, gdzie się podziewacie, co jest z Wami... Widziałem tylko zdjęcia, które cudem znalazłem w internecie - zaśmiałeś się krótko, a ja się uśmiechnę zdawkowo. Przez dzieckiem internetu nic nie ukryjesz. - Dopóki się przypadkowo nie spotkaliśmy nie wiedziałem nic o Waszym położeniu... Wiem, że to wszystko zniszczyłem, ale chcę to naprawić.
Czułam, że mówiłeś do nie tyle co do Małego, a do mnie... Jakby na potwierdzenie wszystkich poprzednich wypowiedzi.
- Powinienem zacząć od tego... Luka... Jestem Twoim tatą.
Oczy chłopczyka wypełniły się łzami, a Ty go tak po prostu przytuliłeś. Szczerze? Sama też się popłakałam. Widziałam to szczęście i niedowierzanie w oczach syna. Tulił się do Ciebie, cały czas powtarzając "tata" jakby chciał Ci wynagrodzić te trzy lata... Ale dobrze wiemy, że to niemożliwe...
Poczułam Twoją dłoń na swojej. Ostrożnie ścisnąłeś mi palce, a ja poczułam ten ścisk w żołądku.
Ciocia albo przyglądała się nam z drugiego końca salonu, albo zaszyła się w swojej sypialni, odpoczywając. Rozejrzałam się, nigdzie jej nie było. Pewnie jest u siebie - pomyślałam.
- A tata zamieska? - to pytanie wyrwało mnie z euforii ogarniającej moje ciało.
- Nie, kochanie... Sprawa jest bardzo skomplikowana - odparłam cicho, a Twoje palce masowały moje kłykcie.
- Jeśli tylko mamusia będzie chciała, to zamieszkamy razem - odpowiedziałeś mu, po czym znów spojrzałeś na mnie. - Jeśli tylko będziesz chciała - szepnąłeś.
Czekasz. Jak długo? Co, jeśli za długo będę zwlekać, a Ty się poddasz? Ale nie umiem tego tak po prostu zrobić...
Luka zdążył zasnąć, wymęczony czasem w Twoim towarzystwie. Tak cudnie razem wyglądaliście. Gdyby nie to wszystko, to takie widoki miałabym na co dzień...
- Cudowny chłopiec - szepnąłeś, zatrzymując się obok mnie. Moje tętno z lekka podskoczyło, to wszystko... Jest tak nowe, tak świeże... tak niecodzienne. Nie wiem, czy przyzwyczaję się do tego stanu... - Tryska energią jak mało kto.
- Ty taki sam jesteś... W końcu ma dużo po Tobie. Twoja mała kopia - z lekka uniosłam kąciki ust ku górze.
Uśmiechnąłeś się, a Twoja dłoń oparła się o framugę drzwi, tak bardzo blisko mnie...
- Misia... Ja przez ten czas się zmieniłem, naprawdę. To, co powiedziałem Luce... To sama prawda. Codziennie szukałem Was myślami, jak głupi liczyłem, że Was odnajdę... A Twoja rodzina za nic w świecie nie chciała mi w tym pomóc.
- Myślałeś o nas? - zdziwiłam się. Po tym wszystkim, co się stało? Po tym, jak pokazałeś swoją prawdziwą twarz?
- Ile razy mam Ci powtarzać, że naprawdę Cię kocham? - zapytałeś, przysuwając się niebezpiecznie blisko... - Obiecuję, tej szansy nie zmarnuję.
Cały czas patrzyłeś mi się prosto w oczy. Oparłam się plecami o framugę, a Twoja druga dłoń znalazła się po drugiej stronie mojej głowy.
Spojrzałam w Twoje piwne, podekscytowane oczy. W ciemności były jeszcze wyraźniejsze i... Coraz bliżej.
Amnesia
Ernst
Falsches Spiel
chyba wreszcie zaczęło się coś dziać. w dodatku coś, za co nikt nie ma w planach mnie zabić. nieprawdaż?
liczę, że to coś tam na górze się Wam podoba i widzimy się w kolenym💕
Amnesia
Ernst
Falsches Spiel

Jejuuuśku ❤ rozpływam się ❤
OdpowiedzUsuńTy wiesz jak mi humor poprawić XDDDD
Przepiękne ❤❤❤❤
Cudowne ❤❤❤❤❤
Wspaniałe ❤❤❤❤
z niecierpliwością czekam na kolejny <3
Buziaki :***
Część mojego, dzisiejszego dnia postanowiłam poświęcić na czytanie blogów. Rzadko kiedy to robię bo zwyczajnie brakuje mi czasu, ale mam nadzieję, że dzisiaj trafię na coś fajnego. Trochę oderwania od rzeczywistości każdemu się przyda.
OdpowiedzUsuńJezu jaki ten rozdział jest piękny. Taki kochany, romantyczny i słodki. Takie piękne słowa ♥ Aż miło się czyta.
Życzę dużo weny i czasu na pisanie :)
Jejku, jaki piękny rozdział! ♥
OdpowiedzUsuńWreszcie mały usłyszał to wszystko, i mam nadzieję że więcej nie będziesz nic tutaj mieszać, i że będzie już tylko lepiej.
Czekam nn<3
Jak tu się pięknie zrobiło <3
OdpowiedzUsuńMłody jest mądry, widać :D
Czekam na kolejny :)
Dominika, przepraszam, że tyle czasu mnie nie było u Ciebie. Jednak sprawy związane z uczelnią nie pozwoliły mi na to. Jednak wróciłam...i nadrobiłam wszelkie zaległości. Muszę przyznać, że potrafisz trzymać w niepewności czytelnika! Cieszę sie, że tak a nie inaczej potoczył się ich los. Ivan musi walczyć o nich, dbać o ich rodzinę, chociaż czuję, że to dopiero początek problemów.
OdpowiedzUsuńDo zobaczenia, kochanie
Oh jej! *o*
OdpowiedzUsuńJaki romatico rozdział, aż przeszły mnie dreszcze :D
Mam nadzieje, że będzie tak romantico fantastico ever! ^^
Czekam na kolejny <3 Kocham tego bloga! ;*