piątek, 15 kwietnia 2016

jedanaest

Gdy tylko usłyszałem Twój krzyk... Ten głos usłyszałbym z otchłani i zapewne obudziłby mnie z nawet najgłębszego snu. Ale do rzeczy. 
Gdy tylko usłyszałem Twój krzyk... Poczułem jak moje serce wypełnia się bólem i nienawiścią do tego, który chciał Cię skrzywdzić. Potrzebowałaś pomocy, a gdy ujrzałem Cię, a za Tobą tego faceta... Złość osiągnęła swój zenit. Jakim prawem ważył się chociażby Cię tknąć?! A w dodatku wbrew Twojej woli... Musiałem mu przywalić. Nie zostawię tak tej sprawy, zapłaci za to, co chciał uczynić. Ale nie dziś, jesteś od niego ważniejsza.
Teraz słodko spałaś w moich ramionach, a ja przyglądałem się Tobie w tym stanie. Twoje dłonie kurczowo zaciskały się na moim ramieniu, jakbyś się bała, że odejdę. Obiecałem Ci przecież, że już tak nie postąpię, a tych słów zamierzam się pilnować jak to jest najbardziej możliwe. Nie chcę popełnić tego błędu drugi raz.
Drzwi od pokoju cicho się uchyliły, a w nich stanęła Marie. Uśmiechała się od ucha do ucha, widząc mnie tuż obok Ciebie. Swoje chyba zrobiła, nieprawdaż? 
Przekręciłaś się na drugi bok, uwalniając swój uścisk. Skorzystałem z okazji i ostrożnie opuściłem łóżko, po czym cmoknąłem Cię w czoło i ruszyłem do kobiety. Powoli kierowała się do salonu, a ja za nią. 
- Nawet po latach cudnie razem wyglądacie - powiedziała z uśmiechem, a ja poczułem dziwne, aczkolwiek przyjemne uczucia, które przepełniały moje serce. Brakowało mi ich i to niesamowicie! - Misia ma ogromne szczęście, że ma kogoś takiego jak Ty. 
- Ciociu.. To chyba dla niej za szybko - westchnąłem.
- Ale z każdym dniem jest coraz lepiej. Zaczyna Ci ufać, a to już coś znaczy. Od tamtego czasu bardzo się zmieniła, nie darzono jej w społeczeństwie za dużą sympatią... - zacisnąłem wargi. - Miała mnie, potem Sarę, a teraz... Wróciłeś Ty. 
- I już będę - wtrąciłem. - Tak długo, jak będzie chciała.
- Zrób to, co Ci mówi serce. Walcz. Nie możesz się oddać, bo trzeciej szansy już nie będzie - pokiwałem głową, a jej wzrok powędrował w stronę drzwi. Stał w nich zaspany Luka z misiem w rączce. Na mój widok jego oczka rozwarły się do granic możliwości. Rzucił maskotkę na podłogę i bez słowa pobiegł do mnie, a chwilę potem tulił się już do moich nóg.
Ciotka spojrzała na naszego synka rozczulona, a ja złapałem go za ramionka i podciągnąłem do góry, na swoje kolana. Nie potrafiłem się powstrzymać i zamknąłem go w swoim uścisku. Wiem, że źle zrobiłem, uciekając od odpowiedzialności. Ale teraz... Teraz wiem, że jestem na to gotowy. Że chcę go wychować z Tobą. Cholernie bardzo chciałbym mu powiedzieć całą prawdę, jaką przed nim ukrywamy, ale lepiej nie... Spokojnie poczekam na to, aż sama zadecydujesz, aby nadeszła ta chwila.
- Mały, a Ty nie powinieneś spać? 
- Ne cę - dalej się do mnie tulił. Przywiązał się do mnie... Tak po prostu. Na pewno coś zrozumiał, w końcu chyba nie nazywa każdego napotkanego faceta ojcem, prawda? Zauważył to podobieństwo... Fakt, jest mały, ale rozumny. I to bardzo. 
- Luka, jest środek nocy, chodźmy spać - zarządziłem, odgarniając mu grzywkę z czoła. 
- Pójdzieś ze mnom? - zapytał mnie z nadzieją. 
- Jasne - trzymałem go na rękach, idąc za jego wskazówkami do jego pokoiku. 
- Zostanies, póki nie zasnę? - poprosił, a ja przysiadłem się na fotelu obok.  Przyglądałem się chłopczykowi, który zaciskał moją rękę jak najmocniej mógł, dopóki w pokoju nie zjawiłaś się Ty. Westchnęłaś cichutko, gdy tylko przeniosłem na Ciebie wzrok. 
Ruszyłem w Twoją stronę, kiedy miałem pewność, że mały już śpi.
- Przepraszam, że tak po prostu odleciałam... Dziś się dużo działo - szepnęłaś niepewnie, nerwowo przebierając z nogi na nogę. 
- Csii - podniosłem się i ostrożnie przyłożyłem palec do Twoich ust. Przymknęłaś powieki, głębiej oddychając. - Nie zostawię tak tej sprawy. 
- Ivan, nie - poprosiłaś, odruchowo się spinając. Delikatnie pogładziłem wolną ręką Twoje ramię. Zadrżałaś lekko.  
- Nie pozwolę, aby ktokolwiek, a w szczególności jakiś facet próbował robić Tobie coś wbrew Twej woli. 

Jechałem w towarzystwie dwóch policjantów po "cywilnemu" do klubu, w którym pracowałaś. Obiecałem Ci to. Zniszczę go.
Wiem, że Tobie ten pomysł się nie podobał, błagałaś mnie, abym się wstrzymał i zapomniał o tej sprawie, ale nie umiałem. Obrazy z wczorajszego wieczora wciąż były świeżymi wspomnieniami...
- Sarah - rzekłem z lekkim uśmiechem na widok Twojej przyjaciółki. Zerknęła spięta to na drzwi za barem, to na mnie. 
- Chyba nie powinieneś tu przychodzić - szepnęła, a ja zaśmiałem się drwiąco. Czyli już wie. Oh, jak te wieści szybko się rozchodzą! - Aż tak Ci życie niemiłe? 
- Nie pozwolę, aby jakikolwiek facet się do niej zbliżył, a tym bardziej próbował się dobrać. 
- Ale Ty nie wiesz, kim on jest! - prychnąłem.
- Jest kimś jeszcze, prócz popapranym napaleńcem?
- Ivan - syknęła, a za nią stanął właśnie on...
- Serdecznie witamy szanownego klienta - wycedził z szyderczym uśmiechem, świdrując mnie wzrokiem. - Jakieś skargi, zażalenia? Zapraszam do pomieszczenia obok.
Podnosząc się z krzesełka stuknąłem dwa razy w ladę, dając znak, aby policjanci niedługo za mną ruszyli. Szedłem pewnie, nie miałem się czego bać. W Twojej obronie stanąłbym bez najmniejszego zawahania, aby tylko nic Ci się nie stało.
Przeszedłem za nim do tak zwanej kanciapy. Zamknął za sobą drzwi i stanął przodem do mnie. Zacisnął dłonie w pięści, wpatrując się we mnie wrogim spojrzeniem.
- Nie wiem kim Ty chcesz być, bohaterem, czy kimkolwiek, ale nawet się nie zbliżaj do tego lokalu - syknął. Zaśmiałem się pod nosem, a jego pięść ruszyła w ruch. Złapałem go za nadgarstek i ubezwłasnowolniłem. Cóż, przydały się lekcje samoobrony i bójki w szkole.
- Zniszczę Cię kurwa, czaisz?! Dopadnę Cię! Jak nie ja, to cała reszta!
- Bajki do poduszki - drzwi się otworzyły, a w nich stanęli policjanci.
- Jesteś zatrzymany z podejrzeniem próby gwałtu - mundurowi po cywilnemu bez problemu przejęli go ode mnie i wyprowadzili. Sarah z przerażeniem przyglądała się temu obrazkowi.
- Mówiłem, że zapłaci za swoje - zwróciłem się do niej, a ta patrzyła się na mnie z przerażeniem w oczach.
- Ivan, wiesz, co sprowadziłeś na siebie i na nich?! - ryknęła, a ja momentalnie zamarłem. - Kretynie, grozi Wam śmiertelne niebezpieczeństwo!
Wybałuszyłem oczy. Co? Jakie niebezpieczeństwo?
- Sarah - szepnąłem, kiedy tylko ogarnąłem znaczenie tegoż słowa. - Kim on jest?!
- Dowodził kartelem narkotykowym tutaj, w Norymberdze. Poszukiwali go... Jeszcze trzy lata temu całkiem inaczej wyglądał, więc mieli trudności z odnalezieniem go. Ale teraz... Musicie uciekać, jak najszybciej. Nie interesuje mnie nic, musicie uciekać. Chroń ich. To Twój zasrany obowiązek.
Niebezpieczeństwo - to słowo zmusiło mnie do otwarcia oczu. O boże, to sen, pomyślałem, ciężej oddychając. Moja klatka ledwo się uniosła, pod wpływem ciężaru, jaki na niej spoczywał. Zesztywniałem i spojrzałem w dół. Blond włosa czupryna i te ręce... To dopiero sen. Ty, tuż obok mnie.
Nie mogę tak tego zostawić, ale też nie narażę Was na niebezpieczeństwo... Co jeśli jest dokładnie tak, jak w moim śnie? Nie chcę uciekać, nawet z Wami. Bo gdzie niby? Przecież przed takim kimś nie da się ukryć na długo. Co zrobić...
Poruszyłaś się w moich ramionach, po chwili unosząc głowę. Twoje oczy szerzej się rozwarły, a z ust wydostał się cichy jęk zaskoczenia.
- To jest sen, co nie? - zapytałaś cicho, ochrypłym tonem, po czym chrząknęłaś.
- Też tak pomyślałem, ale nie. To nie jest sen - uśmiechnęłaś się, zresztą ja tak samo.
- Dziękuję - szepnęłaś. - Gdyby nie Ty... - głos znów Ci się załamał. Odruchowo pogładziłem Cię po włosach, a Ty odetchnęłaś głośniej, próbując się uspokoić.
- To mój obowiązek - odpowiedziałem tym samym tonem.



żebyć Ty, lekkoduchu, był taki w rzeczywistości... 

Okej, więc jak Wam się podoba Ivi 'bohater'? przez chwilę chciałam, aby to, co było snem wydarzyło się naprawdę, ale... stwierdziłam, że potem zacznę mieszać, haha XD
liczę na opinie! 💘

Amnesia
Ernst
Falsches Spiel

4 komentarze:

  1. Z racji tego, że mam chwile wiec jestem :D
    Ja ci dam kuźwa! XD ŻADNE, podkreślam ŻADNE mieszać!!!! XD
    Cudowny ❤❤❤❤
    Ivi bohater ❤ hie hie xdd
    Ty już wiesz co o takim Ivanie myślę XDDD ahahah xd
    Czekam na kolejny <3
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Sranie w banie! Ja ci dam mieszanie! Nie zgadzam się czaisz!? Jak coś to wpadne do Ciebie😂
    Bohater Ivi 💜💜💜
    Czekam na kolejny 💖✌

    OdpowiedzUsuń
  3. aaa, Ivi!♥♥
    jak możesz, kiedy wreszcie jest w miarę dobrze to Ty już chcesz mieszać! nie wolno :(
    czekam nn<3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ivanek taki bohater <3 Mistrz mój ^^
    Mieszać? Już się namieszałaś w innych opowiadaniach, więc możesz sobie odpocząć od mieszania! :D Haha xd
    Rozdział świetny kochana :*
    Czekam na więcej! <3

    OdpowiedzUsuń