Gdy tylko usłyszałem Twój krzyk... Ten głos usłyszałbym z otchłani i zapewne obudziłby mnie z nawet najgłębszego snu. Ale do rzeczy.
Gdy tylko usłyszałem Twój krzyk... Poczułem jak moje serce wypełnia się bólem i nienawiścią do tego, który chciał Cię skrzywdzić. Potrzebowałaś pomocy, a gdy ujrzałem Cię, a za Tobą tego faceta... Złość osiągnęła swój zenit. Jakim prawem ważył się chociażby Cię tknąć?! A w dodatku wbrew Twojej woli... Musiałem mu przywalić. Nie zostawię tak tej sprawy, zapłaci za to, co chciał uczynić. Ale nie dziś, jesteś od niego ważniejsza.
Teraz słodko spałaś w moich ramionach, a ja przyglądałem się Tobie w tym stanie. Twoje dłonie kurczowo zaciskały się na moim ramieniu, jakbyś się bała, że odejdę. Obiecałem Ci przecież, że już tak nie postąpię, a tych słów zamierzam się pilnować jak to jest najbardziej możliwe. Nie chcę popełnić tego błędu drugi raz.
Drzwi od pokoju cicho się uchyliły, a w nich stanęła Marie. Uśmiechała się od ucha do ucha, widząc mnie tuż obok Ciebie. Swoje chyba zrobiła, nieprawdaż?
Przekręciłaś się na drugi bok, uwalniając swój uścisk. Skorzystałem z okazji i ostrożnie opuściłem łóżko, po czym cmoknąłem Cię w czoło i ruszyłem do kobiety. Powoli kierowała się do salonu, a ja za nią.
- Nawet po latach cudnie razem wyglądacie - powiedziała z uśmiechem, a ja poczułem dziwne, aczkolwiek przyjemne uczucia, które przepełniały moje serce. Brakowało mi ich i to niesamowicie! - Misia ma ogromne szczęście, że ma kogoś takiego jak Ty.
- Ciociu.. To chyba dla niej za szybko - westchnąłem.
- Ale z każdym dniem jest coraz lepiej. Zaczyna Ci ufać, a to już coś znaczy. Od tamtego czasu bardzo się zmieniła, nie darzono jej w społeczeństwie za dużą sympatią... - zacisnąłem wargi. - Miała mnie, potem Sarę, a teraz... Wróciłeś Ty.
- I już będę - wtrąciłem. - Tak długo, jak będzie chciała.
- Zrób to, co Ci mówi serce. Walcz. Nie możesz się oddać, bo trzeciej szansy już nie będzie - pokiwałem głową, a jej wzrok powędrował w stronę drzwi. Stał w nich zaspany Luka z misiem w rączce. Na mój widok jego oczka rozwarły się do granic możliwości. Rzucił maskotkę na podłogę i bez słowa pobiegł do mnie, a chwilę potem tulił się już do moich nóg.
Ciotka spojrzała na naszego synka rozczulona, a ja złapałem go za ramionka i podciągnąłem do góry, na swoje kolana. Nie potrafiłem się powstrzymać i zamknąłem go w swoim uścisku. Wiem, że źle zrobiłem, uciekając od odpowiedzialności. Ale teraz... Teraz wiem, że jestem na to gotowy. Że chcę go wychować z Tobą. Cholernie bardzo chciałbym mu powiedzieć całą prawdę, jaką przed nim ukrywamy, ale lepiej nie... Spokojnie poczekam na to, aż sama zadecydujesz, aby nadeszła ta chwila.
- Mały, a Ty nie powinieneś spać?
- Ne cę - dalej się do mnie tulił. Przywiązał się do mnie... Tak po prostu. Na pewno coś zrozumiał, w końcu chyba nie nazywa każdego napotkanego faceta ojcem, prawda? Zauważył to podobieństwo... Fakt, jest mały, ale rozumny. I to bardzo.
- Luka, jest środek nocy, chodźmy spać - zarządziłem, odgarniając mu grzywkę z czoła.
- Pójdzieś ze mnom? - zapytał mnie z nadzieją.
- Jasne - trzymałem go na rękach, idąc za jego wskazówkami do jego pokoiku.
- Zostanies, póki nie zasnę? - poprosił, a ja przysiadłem się na fotelu obok. Przyglądałem się chłopczykowi, który zaciskał moją rękę jak najmocniej mógł, dopóki w pokoju nie zjawiłaś się Ty. Westchnęłaś cichutko, gdy tylko przeniosłem na Ciebie wzrok.
Ruszyłem w Twoją stronę, kiedy miałem pewność, że mały już śpi.
- Przepraszam, że tak po prostu odleciałam... Dziś się dużo działo - szepnęłaś niepewnie, nerwowo przebierając z nogi na nogę.
- Csii - podniosłem się i ostrożnie przyłożyłem palec do Twoich ust. Przymknęłaś powieki, głębiej oddychając. - Nie zostawię tak tej sprawy.
- Ivan, nie - poprosiłaś, odruchowo się spinając. Delikatnie pogładziłem wolną ręką Twoje ramię. Zadrżałaś lekko.
- Nie pozwolę, aby ktokolwiek, a w szczególności jakiś facet próbował robić Tobie coś wbrew Twej woli.
Jechałem w towarzystwie dwóch policjantów po "cywilnemu" do klubu, w którym pracowałaś. Obiecałem Ci to. Zniszczę go.
Wiem, że Tobie ten pomysł się nie podobał, błagałaś mnie, abym się wstrzymał i zapomniał o tej sprawie, ale nie umiałem. Obrazy z wczorajszego wieczora wciąż były świeżymi wspomnieniami...
- Sarah - rzekłem z lekkim uśmiechem na widok Twojej przyjaciółki. Zerknęła spięta to na drzwi za barem, to na mnie.
- Chyba nie powinieneś tu przychodzić - szepnęła, a ja zaśmiałem się drwiąco. Czyli już wie. Oh, jak te wieści szybko się rozchodzą! - Aż tak Ci życie niemiłe?
- Nie pozwolę, aby jakikolwiek facet się do niej zbliżył, a tym bardziej próbował się dobrać.
- Ale Ty nie wiesz, kim on jest! - prychnąłem.
- Jest kimś jeszcze, prócz popapranym napaleńcem?
- Ivan - syknęła, a za nią stanął właśnie on...
- Serdecznie witamy szanownego klienta - wycedził z szyderczym uśmiechem, świdrując mnie wzrokiem. - Jakieś skargi, zażalenia? Zapraszam do pomieszczenia obok.
Podnosząc się z krzesełka stuknąłem dwa razy w ladę, dając znak, aby policjanci niedługo za mną ruszyli. Szedłem pewnie, nie miałem się czego bać. W Twojej obronie stanąłbym bez najmniejszego zawahania, aby tylko nic Ci się nie stało.
Przeszedłem za nim do tak zwanej kanciapy. Zamknął za sobą drzwi i stanął przodem do mnie. Zacisnął dłonie w pięści, wpatrując się we mnie wrogim spojrzeniem.
- Nie wiem kim Ty chcesz być, bohaterem, czy kimkolwiek, ale nawet się nie zbliżaj do tego lokalu - syknął. Zaśmiałem się pod nosem, a jego pięść ruszyła w ruch. Złapałem go za nadgarstek i ubezwłasnowolniłem. Cóż, przydały się lekcje samoobrony i bójki w szkole.
- Zniszczę Cię kurwa, czaisz?! Dopadnę Cię! Jak nie ja, to cała reszta!
- Bajki do poduszki - drzwi się otworzyły, a w nich stanęli policjanci.
- Jesteś zatrzymany z podejrzeniem próby gwałtu - mundurowi po cywilnemu bez problemu przejęli go ode mnie i wyprowadzili. Sarah z przerażeniem przyglądała się temu obrazkowi.
- Mówiłem, że zapłaci za swoje - zwróciłem się do niej, a ta patrzyła się na mnie z przerażeniem w oczach.
- Ivan, wiesz, co sprowadziłeś na siebie i na nich?! - ryknęła, a ja momentalnie zamarłem. - Kretynie, grozi Wam śmiertelne niebezpieczeństwo!
Wybałuszyłem oczy. Co? Jakie niebezpieczeństwo?
- Sarah - szepnąłem, kiedy tylko ogarnąłem znaczenie tegoż słowa. - Kim on jest?!
- Dowodził kartelem narkotykowym tutaj, w Norymberdze. Poszukiwali go... Jeszcze trzy lata temu całkiem inaczej wyglądał, więc mieli trudności z odnalezieniem go. Ale teraz... Musicie uciekać, jak najszybciej. Nie interesuje mnie nic, musicie uciekać. Chroń ich. To Twój zasrany obowiązek.
Niebezpieczeństwo - to słowo zmusiło mnie do otwarcia oczu. O boże, to sen, pomyślałem, ciężej oddychając. Moja klatka ledwo się uniosła, pod wpływem ciężaru, jaki na niej spoczywał. Zesztywniałem i spojrzałem w dół. Blond włosa czupryna i te ręce... To dopiero sen. Ty, tuż obok mnie.
Nie mogę tak tego zostawić, ale też nie narażę Was na niebezpieczeństwo... Co jeśli jest dokładnie tak, jak w moim śnie? Nie chcę uciekać, nawet z Wami. Bo gdzie niby? Przecież przed takim kimś nie da się ukryć na długo. Co zrobić...
Poruszyłaś się w moich ramionach, po chwili unosząc głowę. Twoje oczy szerzej się rozwarły, a z ust wydostał się cichy jęk zaskoczenia.
- To jest sen, co nie? - zapytałaś cicho, ochrypłym tonem, po czym chrząknęłaś.
- Też tak pomyślałem, ale nie. To nie jest sen - uśmiechnęłaś się, zresztą ja tak samo.
- Dziękuję - szepnęłaś. - Gdyby nie Ty... - głos znów Ci się załamał. Odruchowo pogładziłem Cię po włosach, a Ty odetchnęłaś głośniej, próbując się uspokoić.
- To mój obowiązek - odpowiedziałem tym samym tonem.
Okej, więc jak Wam się podoba Ivi 'bohater'? przez chwilę chciałam, aby to, co było snem wydarzyło się naprawdę, ale... stwierdziłam, że potem zacznę mieszać, haha XD
liczę na opinie! 💘
Amnesia
Ernst
Falsches Spiel
żebyć Ty, lekkoduchu, był taki w rzeczywistości...
Okej, więc jak Wam się podoba Ivi 'bohater'? przez chwilę chciałam, aby to, co było snem wydarzyło się naprawdę, ale... stwierdziłam, że potem zacznę mieszać, haha XD
liczę na opinie! 💘
Amnesia
Ernst
Falsches Spiel

Z racji tego, że mam chwile wiec jestem :D
OdpowiedzUsuńJa ci dam kuźwa! XD ŻADNE, podkreślam ŻADNE mieszać!!!! XD
Cudowny ❤❤❤❤
Ivi bohater ❤ hie hie xdd
Ty już wiesz co o takim Ivanie myślę XDDD ahahah xd
Czekam na kolejny <3
Buziaki :**
Sranie w banie! Ja ci dam mieszanie! Nie zgadzam się czaisz!? Jak coś to wpadne do Ciebie😂
OdpowiedzUsuńBohater Ivi 💜💜💜
Czekam na kolejny 💖✌
aaa, Ivi!♥♥
OdpowiedzUsuńjak możesz, kiedy wreszcie jest w miarę dobrze to Ty już chcesz mieszać! nie wolno :(
czekam nn<3
Ivanek taki bohater <3 Mistrz mój ^^
OdpowiedzUsuńMieszać? Już się namieszałaś w innych opowiadaniach, więc możesz sobie odpocząć od mieszania! :D Haha xd
Rozdział świetny kochana :*
Czekam na więcej! <3