Poczułam jak ktoś po mnie skacze. Zaraz... Skacze? Momentalnie otworzyłam oczy i ujrzałam naszego podekscytowanego synka.
- Wstawaaaaj! Tata psysed! - zaraz co? Już? Która to godzina?
- Luka, podaj mi telefon - powiedziałam, jednocześnie ziewając. Przetarłam jedną z dłoni oczy, a drugą zasłoniłam twarz, co w sumie nie uchroniło mnie przed przeciągłym dźwiękiem ziewnięcia.
- A mówiłem Małemu, żeby Cię nie budził - zaśmiałeś się, zatrzymując się w mojej sypialni. Chłopiec podał mi urządzenie, a ja zerknęłam na zegarek. Jedenasty października, godzina ósma dwadzieścia trzy. Co Ty do diabła robisz o tej porze w niedzielę?
Blisko osiemnaście kilogramów masy zniknęło z mojego brzucha, dzięki czemu mogłam się podnieść do pozycji siedzącej.
- Co Cię sprowadza o tej porze w nasze skromne progi?
- W Schaafheim jest piknik rodzinny... - urwałeś, spuszczając głowę. Odetchnąłeś ciężej i kontynuowałeś: - Chciałem, abyśmy się mogli tam razem pojawić...
- Jako...rodzina? - nieśmiało mi przytaknąłeś. Rodzina... Poczułam przyjemny uczuć w okolicach serca, który wywołał uśmiech na mojej twarzy.
- Mamuś, pojećmy, plosieee - urok Luki nie pozwolił mi inaczej postąpić. Zamyśliłam się. Twoja rodzinna miejscowość, nieprawdaż, mój drogi?
- Będą tam Twoi rodzice? - mam Twój słaby punkt.
- Tak - to było za głupie pytanie. Wcale bym się ni zdziwiła, gdyby dowiedzieli się o wszystkim. Oni też przecież wiedzieli o tym, co się stało kilka lat temu... No i mają prawo zobaczyć wnuka...
- O której się wszystko zaczyna?
- W samo południe - Mały już się cieszył, wiedział o swoim zwycięstwie.
- To na co czekamy? Trochę drogi nas czeka, więc lepiej się przygotować - Luka zaczął piszczeć z radości i znów się na mnie rzucił. Przytuliłam go i podniosłam się z łóżka. W połowie drogi z pokoju do salonu poczułam jak Twoje ramię oplotło mnie w pasie. Delikatnie się uśmiechnęłam, spoglądając na Ciebie kątem oka. Twoją twarz także rozświetlał ten cudny grymas. Założę się, że zauważyłeś, jak zareagowałam... Przez ostatnie kilkanaście dni, od chwili, kiedy to powiedziałeś, że chcesz abym za Ciebie wyszła... Moja głowa toczyła wojnę z sercem.
Ciocia Marie radośnie krzątała się po kuchni, przekładając ostatnie tosty na talerz.
- Dzień dobry, ciociu - powiedziałam.
- Cześć, kochanie - jej także uśmiech nie schodził z twarzy. Cóż za radosny poranek! Wiedziałam, że cieszyło ją to, co teraz widzi. Naszą trójkę razem, w dodatku wyglądającą na szczęśliwych...
- Siadajcie i jedzcie. Przygotowałam kanapki dla Luki na drogę, dla Was w sumie też.
Uniosłam pytająco brew ku górze, biorąc gorącego tosta. Chłopiec jadł swoje ulubione płatki, a Ty powtórzyłeś po mnie. Pewnie nawet nie zdążyłeś zjeść śniadania, tak bardzo Ci się spieszyło.
- Czy Wy to już planowaliście od dłuższego czasu? - zapytałam, uważnie się Wam przyglądając.
- Mama dzwoniła do mnie w tygodniu i się spytała, czy nie wpadnę. Tak szczerze to przypadkiem wspomniała o tym pikniku, kiedy nasza rozmowa zeszła na inny plan... - niepewnie wyjaśniłeś.
- Powiedziałeś im o... O nas? - chyba zabrzmiało to źle, ale mniejsza z tym.
- Nie. Potraktujemy to jako niespodziankę dla nich, ciekawe, jak zareagują.
- Nic nie wiedzą? Absolutnie?
- Wiedzą tyle, ile ja chociażby w sierpniu. Tylko o tym, że żyjecie gdzieś w tym świecie...
Zasępiłam się. Powiedzieć o tym, że decyzja moich rodziców była kontrowersyjna to tak samo jak stwierdzić, że seryjny zabójca zabił kilkunastu ludzi przypadkiem...
- Na pewno się ucieszą, gdy wreszcie poznają swojego pierwszego wnuka - spojrzałeś czule na trzylatka, który sprawiał wrażenie wyłączonego z całej sytuacji.
- Mówiłeś mu o tym, gdzie dokładnie jedziemy?
- Jeszcze nie.
- Przed wyjazdem trzeba będzie to zrobić.
Kilka minut potem, najedzeni i prawie ubrani siedzieliśmy w salonie. W trójkę. Ciotka szykowała się na wyjście do swojej przyjaciółki, więc nie zawracaliśmy jej głowy. Luka naturalnie siedział między nami.
- Synku, wiesz, gdzie jedziemy? - zapytałam, a on mi przytaknął.
- Na piknik.
- A mówił Ci tata, kogo tam poznasz? - tym razem zaprzeczył.
Chwilę się zamyśliłeś, próbując ułożyć swoją wypowiedź tak, aby chłopiec ją zrozumiał.
- Tam, gdzie jedziemy poznasz dwie specjalne osoby.
- Kogo? - spytał się, wyraźnie zaciekawiony.
- Moją mamę i tatę, czyli dla Ciebie babcię i dziadka - oczka mu rozbłysły.
- Kedy edziemy? - podekscytowanie w nim rosło z każdą sekundą.
- Mama musi się jeszcze ubrać, chyba nie pojedzie w piżamie, co nie? - zaśmialiśmy się.
- Sypko mama! Musimy jechać! - zeskoczył z kanapy i ciągnął mnie za rękę, abym wstała.
Po porannej toalecie i ubraniu się, spakowałam jeszcze kilka ubrań na zmianę i rzeczy dla nas na kolejny dzień. Miałam dziwne przeczucie, że nasz pobyt u Twoich rodziców nie skończy się dziś wieczorem...
Pół godziny potem Luka siedział już w foteliku, a Ty go do niego przypinałeś. Torba z jedzeniem na drogę była obok niego, podobnie jak jego ulubione zabawki. Druga torba była w bagażniku, tuż obok Twojego plecaka.
Siedziałam z przodu, na fotelu pasażera i przyglądałam się temu uroczemu obrazkowi. Mój cały świat, razem...
- Jakie to ustrojstwo jest ciężkie do zapięcia - westchnąłeś, gdy wreszcie zająłeś miejsce za kółkiem.
- Jak będziesz codziennie to praktykować, to się wprawisz - zerknąłeś na mnie z dziwnym uśmieszkiem.
- Codziennie powiadasz?
- Tak, dokładnie - zauważyłam w Twoich oczach ten znajomy błysk. Chyba źle mnie zrozumiałeś... - Przecież nie zabraniam Ci jeżdżenia z nim, czy po niego do przedszkola... - iskierki momentalnie zniknęły.
- Myślałem, że... Że jednak się zgodziłaś... - zacisnęłam wargi. Jestem coraz bliżej podjęcia tej najważniejszej decyzji... Już naprawdę blisko...
- Wiesz, że jest ciężko. To nie minie od tak.
- Wiem - w Twoim głosie słyszałam smutek. - Ale chyba jest coraz lepiej, prawda?
- Jest - uśmiechnąłeś się blado.
- Jećmy!! - mały próbował nas popędzić. Oderwałeś swoje spojrzenie ode mnie i odpaliłeś silnik.
Droga minęła nam bez większych problemów. Tylko przez jakieś dziesięć minut tkwiliśmy w korku, spowodowanym kolizją trzech aut. Reszta trasy przebiegała bez niepotrzebnych zdarzeń.
W Schaafheim byłam... Może z dwa razy w życiu? I to tylko z Tobą. To Twoi rodzice częściej bywali w Monachium.
Mimo wszystko odrobinę się denerwowałam. Chociaż, jak to mówiłeś: Nie masz powodu. I tego próbowałam się trzymać.
Na miejsce pikniku przyjechaliśmy na pięć minut przed jego oficjalnym otwarciem. Ruch był spory, jak na to niewielkie miasteczko, chociaż w sumie bardziej pasuje tu termin "wieś". Na szczęście pogoda dopisywała, jak na jesień było ciepło.
Jedna z Twoich dłoni była spleciona z moją, a druga trzymała rączkę naszego szkraba.
Ludzie uważnie nas obserwowali. Wszystko wyglądało tak, jakbyśmy byli jakimiś specjalnymi gośćmi. A tak nie było, nieprawdaż?
Mały z zainteresowaniem przyglądał się wszystkim atrakcjom, a także zgromadzonym dzieciom. Ty zaś szukałeś miejsca, w którym rozgościli się Twoi rodzice. A ja? Próbowałam stłumić w sobie wszelki stres i strach przed tym, co czeka mnie za kilka minut. Dziewięć tygodni temu za nic w świecie bym nie wpadła na to, że trafimy na siebie w tym klubie, a dziś? Wszystko wróciło. Może to i dobrze...
Pogładziłeś mnie po wnętrzu dłoni, próbując złagodzić kłębek nerwów, który powstał we mnie. Zerknęłam na Ciebie. Patrzyłeś się wprost przed siebie, z delikatnym uśmiechem na twarzy... Powiodłam wzrokiem za Tobą i ich ujrzałam...
oj, to, co dla Was szykuję w przeciągu najbliższych dwóch-trzech tygodni sprawi, że...że mnie chyba pokochacie ♥ XD a po kolejnych trzech tygodniach znienawidzicie XD

To teraz jestem ciekawa jak to spitkanie z rodzicami minie ;)
OdpowiedzUsuńCiekawe co tam kombinujesz ;)
Czekam na kolejny ;*
Ty wiesz jak mnie ucieszyć i zesmucić xddd
OdpowiedzUsuńNawet nie próbuj misiu! XDDD
Cud, miód, malina <3
Czekam na kolejny ❤
Buziaki :**
O matko! O matko! XD Czy Ty musiałaś właśnie przerwać? :D Tak jestem ciekawa że nie wytrzymam! XD
OdpowiedzUsuńWiedziałam, że coś planujesz, ale jeśli to ma się stać za kilka rozdzialów, to jeszcze jestem spokojna ;3
Rozdział świetny, tak się cieszę, że im się układa! <3
Czekam na następny! :*
aw, jak uroczo :3
OdpowiedzUsuńi jak mogłaś skończyć to w TAKIM momencie!
Już liczyłam na opis ich spotkania a tu nic :c
Czekam nn! <3
Ojeeej!! *.* pięknie piszesz.. tez tak chce:/ Oby tak dalej misia 👍👍
OdpowiedzUsuńChciałabym cie zaprosic na swojego bloga o Fransie (chłopaku z Eurowizji ) 💖
Mam wielką nadzieję że wpadniesz do mnie i ocenisz swoim okiem ;) z góry dzięki
www.sweden-and-you.blogspot.com