Było mi...gorzej niż okropnie. Musieli się zjawić? Tak nagle sobie przypomnieli? Przecież odkąd zaszłam w ciążę to stałam się dla nich piątym kołem u wozu, niepotrzebnym ciężarem... I teraz co? Teraz chcą grać przykładnych rodziców i jeszcze lepszych dziadków? Szybko, nieprawdaż?
Bałam się... Co mieli na myśli przez swoje słowa? Co chcą zrobić? Chcą...chcą nas zniszczyć? Jak? Czym? Czy moje szczęście jest niemożliwe do osiągnięcia?
- Przy mnie jesteście bezpieczni, nie masz się co martwić, Skarbie - ująłeś moją twarz w swoje dłonie. Chciałam w to wierzyć, naprawdę. Przecież chcesz mi pokazać, że jesteś całkiem inny. Że marzysz o spokoju, równie mocno, co ja.
- Nic nam nie zrobią - cmoknąłeś mnie w usta, jakby to miało pomóc. No może... Może trochę pomogło, na chwilę odwróciło uwagę od wydarzeń sprzed ostatnich chwil.
Wtuliłam się w Ciebie jeszcze bardziej. Te słowa muszą się urzeczywistnić... Nie chcę widzieć innej opcji.
Przez całe popołudnie próbowałam nie myśleć o wizycie swoich rodziców, tylko skupić się na tym, co dzieje się teraz. Na naszym małym szkrabie, który śmieje się przez łaskotanie Sary i który nie jest świadomy tego wszystkiego, co dzieje się dookoła niego.
Czasem chciałabym, aby było inaczej. Też nie chciałam tych wszystkich zobowiązań. Dla Luki zmieniłam całe swoje życie... Musiałam dorosnąć o wiele wiele wcześniej. Ale... Ale nie żałuję, bo mamy cudownego synka, dla którego zrobiłabym wszystko. Teraz... Teraz mam też Ciebie. W końcu. Jedyne, czego jeszcze mi potrzeba to spokoju i szczęścia...
Czułam Twoją dłoń na swojej talii. Trzymałeś mnie blisko siebie, jakbyś się bał, że w pewnym momencie zniknę...
- Nie myśl o nich - wyszeptała przyjaciółka, która tuliła mnie do siebie na pożegnanie wieczorem. - Jesteś dorosła, Ivan też... To oni po prostu myślą, że tak nie jest.
- Szybko się przestawiłaś w jego sprawie - próbowałam się zaśmiać. Z początku Sara była przeciwna temu wszystkiemu... Z tego, co wiem, to nawet Ci się od niej oberwało... Ale teraz?
- Jest świadomy tego, że jak coś Ci zrobi, to długo nie pożyje - spojrzała się za mnie, a ja usłyszałam Twój śmiech. - Jeśli coś się dzieje, to zawsze, absolutnie zawsze możesz, a nawet musisz, się do mnie zwrócić.
- Wiem... Co ja bym zrobiła bez Ciebie?
- Byłoby Ci naprawdę ciężko. No ale jestem, więc nie musisz o tym myśleć. A ja się zwijam, miłego świętowania reszty Twojego dnia - pocałowała mnie w policzek i opuściła dom ciotki.
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam z powrotem w stronę salonu. Luka siedział, w sumie leżał, na podłodze, wydając z ustek dźwięki podobne do warkotu samochodu, szurając jednym z nich po płaskiej nawierzchni. Ty siedziałeś tuż obok...też bawiąc się jednym z wielu pojazdów, jakie nasz maluch miał w swojej kolekcji. Oparłam się o framugę i patrzyłam się na moją dwójkę maluchów.
- Tata, uwaziaj! - pisnął Luka, kiedy całkiem przypadkiem Wasze autka się zderzyły. - Wypadek!
- Ale spójrz, nikomu nic się nie stało!
- Zalysowaleś laker! - Twój śmiech gromko rozniósł się po pomieszczeniu. Zagłuszyłeś nawet mnie!
- A skąd Ty wiesz, kiedy się rysuje lakier? - o nie... Luka, nie, nie opowiadaj o tej stłuczce! Wyda się, jak marnym kierowcą jestem...
- Mama kiedyś psysła i powiedzjała cioci Mali, ze udezyl w nią samochód i zalysował laker - na koniec swojej wypowiedzi mały głośno odetchnął. Fakt, powiedzieć tyle trudnych słów to nie lada wyczyn! Zaśmiałam się na samo wspomnienie tego. Chociaż... To nie była moja wina, to ten typek mnie stuknął. Nikomu nic się nie stało, no tylko... Tylko trochę ucierpiały nasze samochody.
- No co za niedobry pan z samochodu! - spojrzałeś na mnie, kręcąc głową. No ej, to nie moja wina była! - No to gdzie teraz powinien się udać ten samochód?
- Dio mechanikaaa! - wstał i odłożył autko do pudła na nie, po czym sięgnął z niego drugie, całkiem podobne. Spojrzał się na Ciebie poważnie, trzymając pojazd w rączkach. - Nie riysiuj!
- Dobrze, panie kierowco! - zasalutowałeś mu, a ten wrócił do jazdy.
Postanowiłam nie próżnować i ruszyłam do swojej sypialni, aby spakować swoje ubrania, jedyne rzeczy, za które się w ogóle nie wzięłam. Szkoda, że nie potrafiłam tym zająć też głowy...
Znów powędrowałam myślami do słów moich rodziców. Ojciec ma rację z tym, że dwa razy się nie wchodzi do tej samej rzeki. Aczkolwiek... Chcę tego, chcę znów się w to wpakować. Chcę w końcu być w pełni szczęśliwa... Nieważne, czy zaakceptują mój wybór, czy nie. I tak jestem dla nich mało istotnym pionkiem... Ale nie potrzebuję ich. To wszystko, co mam, zdobyłam dzięki pomocy ciotki, która skutecznie zastępowała mi matkę.
Nie pozwolę, aby pakowali mi się z butami w moje życie.
Ciekawe, czy gdyby wtedy nie zabronili Ci kontaktów ze mną, to... Czy wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. Czy nie stracilibyśmy niepotrzebnie tyle czasu... Pewnie by to się inaczej potoczyło. Możliwe, że lepiej, i to o wiele.
Ścisnęłam razem dłonie, siedząc na łóżku. Pod dotykiem czułam oczko pierścionka zaręczynowego. Samo pomyślenie o tym wywoływało u mnie wzruszenie połączone z radością. Większość moich wymarzonych planów się ziściła - urodziłam Ci dziecko, a w dodatku chcesz, abym...abym spędziła z Tobą resztę swojego życia. Pełnia szczęścia prawie została osiągnięta... Jeszcze tylko sprawa z rodzicami... A tu będzie ciężko, naprawdę.
- Tu jesteś - usłyszałam, jak oddychasz z ulgą. Momentalnie podniosłam powieki i przeniosłam swój wzrok w stronę drzwi.
- Chciałam spakować swoje rzeczy, ale...
- Ale znów trawiłaś rozmowę ze swoimi rodzicami - westchnąłeś cicho, podchodząc do mnie. Usiadłeś tuż obok i bez niczego przytuliłeś. Oparłam głowę o Twoje ramię i uśmiechnęłam się blado. - Nie mają wpływu na Twoją decyzję, którą możesz w każdej chwili zmienić. Jeśli tylko będziesz chciała, to stąd wyjdę i wrócę, kiedy tylko...
- Nie chcę, abyś odchodził... Szczególnie teraz, kiedy potrzebuję Cię najbardziej.
Cmoknąłeś mnie w czoło, przyciskając mnie do siebie.
- Mamaaaa! Dzie... Tata! - Mały nie skończył swojej wypowiedzi, a już leżeliśmy na łóżku, powaleni przez małego zapaśnika. Przy okazji oberwało mi się z jednego z samochodzików.
- Żebym w swoje urodziny obrywała? - pomasowałam się po odrobinę bolącym policzku, śmiejąc się.
- Psieplasiam, mami - cmoknął mnie w to miejsce, a chwilę potem Ty go spapugowałeś. - Boli?
- Nie, już nie - uśmiechnęłam się, mierzwiąc chłopcu włoski.
dzień dobry po pierwszym tygodniu wakacji! jak on Wam minął? :)
dla mnie w sumie był bardzo emocjonujący, począwszy od... od tego durnia mojego, który jest na gifach powyżej. w drugiej drużynie gra piach,a nawet i gorzej, a tu proszę zaliczył wczoraj swój nieoficjalny debiut w pierwszym zespole i nawet został pochwalony! "Niezłe solo w wykonaniu Knezevica", "Knezevic dużo biega, ale ma mało sytuacji podbramkowych" no duma kurczę rozpiera!😭💕
Amnesia
Ernst
Druga opcja
Szantaż
![]() |
| rozczuliłam się, pękając z dumy przez niego wczoraj. |
dla mnie w sumie był bardzo emocjonujący, począwszy od... od tego durnia mojego, który jest na gifach powyżej. w drugiej drużynie gra piach,
Amnesia
Ernst
Druga opcja
Szantaż


Rozdział meeeega *.*
OdpowiedzUsuńRodzice niech spadają!
Czekam ;)
Jeju, jeju❤
OdpowiedzUsuńTy wiesz, że ja to kocham ❤ :D
Cudowny <3
Brakuje mi słow <3
Czekam na kolejny <3
Buziaki :***
To maleństwo jest takie urocze i słodkie <3
OdpowiedzUsuńTakie jak Ivo ^^
Rozdział jest taki uroczy i kochany! Aż nie mogę się doczekać na kolejny :*
To jest boskie ^^
Czekam! :*
Jestem i ja! Boże, jestem taka leniwa, że powinnaś przyłożyć mi patelnią w tyłek, to może bym się nauczyłą komentować każdy rozdział, a nie co drugi. No cóż...
OdpowiedzUsuńBoże, nie wierzę, że jej rodzice chcą ponownie mieszać się w jej życie. I co to ma niby znaczyć? Nika jest dorosła i wtedy, gdy ich potrzebowała, to takowej pomocy nie otrzymałam, so so trochę za późno na to teraz stare pryki XD Podejmuje własne decyzje, to co sama chce i na co ma ochotę, bo kieruje się też dobrem Luki, który chce ojca. A Nika chce po prostu Ivana, tak trudno zrozumieć? (Każdy chce Ivana)
Jak ja kocham czytać o tym, jak ten Ivan bawi się z Luką, moje serce wtedy rośnie. "Oparłam się o framugę i patrzyłam się na moją dwójkę maluchów." Musiałaś? XDDDDDD
No co mam jeszcze powiedzieć? Podoba mi się. I to strasznie. Nic bym nie dodała, nic bym nie ujęła. No i czekam na następny. Mam nadzieję, że choć tym razem będę na czas hihi.
Pozdrawiam i kocham
aaa jak uroczo! ♥ i takie rozdziały lubię ♥
OdpowiedzUsuńale coś się obawiam, że to cisza przed burzą i w następnym to popsujesz :<
czekam nn <3